II i III liga: Miłe złego początki. Trwa koszmar rezerw Wisły
Hutnik – Świt 1:3. Komplet porażek
Zespół Krzysztofa Świątka przegrał drugi mecz z rzędu. Tym razem na Suchych Stawach lepszy okazał się Świt Szczecin. Ubiegłoroczny beniaminek nie leży Hutnikowi, który w trzech meczach nie wywalczył ani jednego punktu.
– Czujemy duże rozczarowanie. Podobnie jak tydzień temu, w wielu fragmentach kontrolowaliśmy spotkanie, otworzyliśmy wynik, a później straciliśmy gola w sytuacji, w której mogliśmy się lepiej zachować – mówił szkoleniowiec krakowian.
Prowadzenie Hutnikowi dał Szymon Jopek. Po ciekawej akcji pomocnik mocno kopnął z około dziesięciu metrów, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Przed przerwą wyrównał Grzegorz Aftyka, wykorzystując sytuację sam na sam po prostopadłym podaniu kolegi z drużyny.
Płacą frycowe
W ciągu 20 minut drugiej połowy Świt strzelił kolejne gole. Krzysztof Ropski trafił po dośrodkowaniu z rożnego, a Aleksander Woźniak uprzedził niepewnie interweniującego Jacoba Zagrodnika. 19-latek zagrał w miejsce starszego o kilka tygodni Damiana Hoyo-Kowalskiego, któremu przytrafił się błąd w poprzednim spotkaniu z Sokołem Kleczew
Świątek wystawił bardzo młody skład, średnia wieku podstawowej jedenastki wynosiła 19,5. Za kartki pauzowali bardziej doświadczeni Maciej Urbańczyk i Patryk Kieliś.
Trener Świtu pochwalił gospodarzy za to, jaki futbol prezentują. – Bardzo szybki, intensywny, z bardzo fajnym pomysłem. Wygrała drużyna, która przewyższyła bardzo dobrze zorganizowaną maszynę trenera Hutnika – mówił Tomasz Kafarski.
Dumę Nowej Huty, zajmującą 9. miejsce w II lidze, czeka dłuższa przerwa. Zaplanowany na 11 października wyjazdowy mecz z Chojniczanką Chojnice został przełożony na 22 października z powodu powołania zawodnika gospodarzy do reprezentacji.
Hutnik Kraków – Świt Szczecin 1:3 (1:1)
Bramki: Jopek (13.) – Aftyka (41.), Ropski (55.), Woźniak (65.).
Cracovia II – Podlasie. Przerwana dobra seria
Beniaminek III ligi miał wszystko w swoich rękach, by wygrać czwarty mecz z rzędu i awansować na 5. miejsce. Dwukrotnie prowadził z Podlasiem Biała Podlaska (1:0 i 2:1), jednak to goście wyjechali z Rącznej z kompletem punktów.
Mecz nie mógł się zacząć lepiej dla drużyny Krzysztofa Mordaka. W 2. minucie spokój w wykończeniu pokazał kongijsko-francuski napastnik Gabriel Charpentier. Piłkarz został sprowadzony do pierwszego zespołu, jednak musiał nadrobić zaległości treningowe po długim rozbracie z piłką, spowodowanym poważną kontuzją kolana. Jest już na tyle w dobrej formie fizycznej, że mógł zagrać 60 minut w rezerwach.
Krakowianie mieli kolejne szanse na gola. Nie wykorzystali ich, za co słono zapłacili. Goście się otrząsnęli i po indywidualnej akcji wyrównał Maksym Horżuj. Cracovia wróciła na prowadzenie po drugiej asyście Thiago i trafieniu Mateusza Tabisza. Był to jej ostatni konkret w tym spotkaniu.
Po przerwie przyjezdni strzelili trzy gole. Dublet skompletował Horżuj, Kacper Jakóbczyk idealnie przymierzył z wolnego, a Eryk Mikołajewski postawił kropkę nad „i” strzelając głową.
Ósma w tabeli Cracovii II 10 października podejmie Spartę Kazimierza Wielka.
Cracovia II – Podlasie Biała Podlaska 2:4 (2:1)
Bramki: Charpentier (2.), Tabisz (39.) – Horżuj (34., 56.), Jakóbczyk (64.), Mikołajewski (79.).
Wisła II Kraków – Wisłoka Dębica 1:2. Wciąż na dnie
Druga drużyna Białej Gwiazdy jako gospodarz (na stadionie Prądniczanki) powtórzyła wyczyn z 13 września, kiedy długo prowadziła, a w końcówce spotkania cały jej wysiłek poszedł na marne.
Tym razem podopieczni Karola Nędzy ulegli Wisłoce Dębica. Była to ich siódma kolejna porażka. Zajmują ostatnie miejsce, a strata do bezpiecznej pozycji to obecnie cztery punkty.
Napastnik Szymon Kawała tym razem nie znalazł się w kadrze pierwszej drużyny na spotkanie z Ruchem Chorzów, by dzień wcześniej pomóc rezerwom. Już w 8. minucie meczu strzelił gola, ładnie mijając obrońcę, a potem bramkarza.
Zanosiło się na przełamanie Wisły II, ale w końcówce Wisłoka wyrwała jej komplet punktów. W 88. minucie goście wykorzystali błąd bramkarza Antona Cziczkana. Białorusin nie złapał piłki, tylko odbił pod nogi Sebastiana Fedana, który nie zmarnował okazji.
W doliczonym czasie pod bramką Cziczkana mocno się zakotłowało. Była poprzeczka, a za chwilę gol rezerwowego Iwa Kupidury.
11 października wiślacy będą szukać punktów w wyjazdowym starciu z rezerwami Korony Kielce.
Wisła II Kraków – Wisłoka Dębica 1:2 (1:0)
Bramki: Kawała (8.) – Fedan (88.), Kupidura (90.).