Imprezy na Rynku Głównym to „enklawa kiczu i tandety”

Radni Dzielnicy I Stare Miasto apelują do prezydenta Majchrowskiego o zmianę zasad organizacji imprez okolicznościowych na Rynku Głównym oraz Małym Rynku. Według nich, Kraków traci pieniądze i wizerunek miasta kultury. – W kontekście wprowadzonego Parku Kulturowego te imprezy są enklawą kiczu i tandety – uważają radni dzielnicowi.

Kiczowata karuzela na Małym Rynku przelała czarę goryczy radnych ze Starego Miasta, którzy poprzez uchwałę, wystąpili do prezydenta Majchrowskiego o zmianę zasad organizacji imprez okolicznościowych, czyli np. Targów Bożonarodzeniowych czy Wielkanocnych. Obecnie odbywają się one bezprzetargowo. Radni proponują, aby obecne stawki za wynajem powierzchni były jednocześnie stawkami minimalnymi w procedurze przetargowej.

Przetarg niepotrzebny?

Niezrozumiałym jest dla nas powód, dla którego miasto przekazuje swoje najcenniejsze tereny pod organizację tak dużych imprez w trybie bezprzetargowym, gdyż oddając tę przestrzeń w tym trybie, traci ogromne wpływy do budżetu – tłumaczą radni. Natomiast firma, która jest organizatorem Targów Bożonarodzeniowych, czyli Krakowska Kongregacja Kupiecka, zdaniem radnych, pobiera od swoich wystawców wielokrotnie wyższe opłaty niż te, które uiszcza miastu. –  I tym samym jej zysk jest niewspółmiernie większy niż zysk miasta. Nieoficjalnie mówi się o tym, że KKK płaci ok. 100 tys. zł za wynajem powierzchni, a pobiera ok. 900 tysięcy złotych od wystawców

A miasto wcale nie jest zainteresowane zmianami, tłumacząc to tym, że… nie ma chętnych na organizację tego typu atrakcji. – Taki tryb nie jest zasadny przy tego rodzaju przedsięwzięciach, ponieważ dotychczas nie zdarzały się przypadki, aby więcej niż jeden podmiot wnioskował o organizację takiej samej imprezy w tym samym miejscu i czasie – mówi Filip Szatanik z Urzędu Miasta Krakowa. I dodaje, że jedynym podmiotem zainteresowanym organizacją „Targów Bożonarodzeniowych” na Rynku Głównym była Krakowska Kongregacja Kupiecka, z którą podpisana została trzyletnie umowa w 2011 roku.

Kicz i tandeta?

Również estetyka obecnych imprez okolicznościowych w centrum miasta nie przypada radnym do gustu i uważają, że powinno się opracować wytyczne co do ich charakteru, zgodnie z założeniami Parku Kulturowego. – Jakość imprez tam organizowanych, których często esencją są kiełbaski, bigos, piwo i grzaniec nie przystoi tej lokalizacji. Niestety estetyka wielu stoisk, jak i produkty na nich oferowane urągają jakości przestrzeni miejskiej – twierdzą radni. – W kontekście wprowadzonego Parku Kulturowego są te imprezy enklawą kiczu i tandety. Uprzejmie prosimy, by Rynek Główny i Mały Rynek były traktowane raczej jako Salon Miasta, niż podrzędny jarmark. Dodatkowo, jak opisują radni, budki z jedzeniem, pseudo-gastronomia i handel obwoźny odbierają klientów stałym kupcom i restauratorom z okolic Rynku.

Styl wiedeński czy krakowski?

Inne miasta Polski pod względem tego typu targów i imprez okolicznościowych nie odbiegają zbytnio od krakowskich standardów. Na tegorocznych targach w Gdańsku można zobaczyć te same „beczki” z grzanym winem czy kiełbaski na ruszcie. Jak więc można by polepszyć estetykę w Krakowie? Nie od dziś wiadomo, że Wiedeń jest jednym z najpiękniejszych miast – również zimą. – Styl wiedeński jest super – przyznaje Aleksander Miszalski. – Styl krakowski, gdyby go dopracować pod względem woni i estetyki, też mógłby być. Nie mówimy, że wszystko jest źle, ale korekty są konieczne – mówi radny dzielnicowy.