Internetowi eksperci komentują zderzenie tramwajów. MPK: Nie znamy jeszcze przyczyn
Motorniczy najciężej ranny
Po wypadku na ul. Bieńczyckiej, w którym zderzyły się tramwaje linii 5 i 52, pomoc została udzielona łącznie 35 osobom. 11 osób trafiło do szpitali, pozostałym udzielono pomocy na miejscu.
– Najciężej ranny został nasz motorniczy z tramwaju linii nr 5, który natychmiast został zabrany do szpitala. Jego stan został określony jako ciężki – pisze MPK na Facebooku.
– Nie znamy jeszcze przyczyny tego wypadku. Dochodzenie będzie prowadzić policja, z którą będziemy ściśle współpracować – zapowiada przewoźnik.
Burza w komentarzach
Pod wpisem MPK, podobnie jak pod innym wpisami o wypadku, internauci prześcigają się w komentarzach. Wiele osób życzy poszkodowanym powrotu do zdrowia, ale pojawiły się też m.in. ostre komentarze przypisujące winę motorniczemu tramwaju linii nr 5.
Przewoźnik podkreśla, że ferowanie takich ocen przed wyjaśnieniem przyczyn zdarzenia jest „absolutnie nie na miejscu”.
MPK zdementowało też pojawiające się sugestie, że od tramwaju linii 52 przed wypadkiem odczepił się ostatni wagon. Przewoźnik informuje, że potrójny skład „stopiątek” stał w momencie wypadku. Część komentujących stwierdza z pewnością, że wina leży po stronie stanu technicznego tramwaju.
Wciąż bez przejazdu
O godz. 21 MPK poinformowano, że wagony są wstawiane na tory, a następnie zostaną odholowane do zajezdni.
AKTUALIZACJA: Wagony, które brały udział w zderzeniu, zostały odholowane. Ruch tramwajów na ul. Bieńczyckiej został przywrócony.