Ironicznie o głodzie? Musical, który zmusza do przemyśleń [ZDJĘCIA]
„Jak, do diabła, możemy żyć, wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?”. Taka myśl przyświecała twórcom spektaklu „Głód” bazującego na głośnym reportażu Martina Caparrósa o tym samym tytule. W najbliższy piątek na deskach Starego Teatru przekonamy się, jak w musicalu zaprezentowano tragiczne w skutkach zjawisko.
Twórcy spektaklu „Głód” zmierzyli się z tym trudnym tematem poprzez formę mało poważną. Skąd ta przewrotność? Jak twierdzą, dzięki temu z tematu można wyciągnąć to, co najważniejsze, bez zbędnego patosu. Dlatego też w Starym Teatrze zobaczymy musical.
– Ironia i żart to narzędzia, które pomagają w tych ciężkich tematach. To taki gest otwarcia w stronę publiczności. Dostają przestrzeń, w której poczują się dobrze. Z drugiej strony skonfrontują się z pytaniem, dlaczego tak jest, skoro tyle osób żyje poniżej pewnych standardów. Dlaczego my tego nie zauważamy? – tłumaczy reżyserka spektaklu Aneta Groszyńska.
Publikacja Caparrósa opowiada o kosztach zglobalizowanego systemu produkcji żywności, o ludziach mających co jeść i ludziach, którzy mogą jeść wszystko, na co mają ochotę.
Impuls do powstania sztuki
Impulsem do tego, aby powstała sztuka, była chęć odpowiedzi na reportaż Martina Caparrósa „Głód” liczącego 720 stron. Groszyńska przyznaje, że początkowo trudno było skondensować wszystkie tematy.
– Staraliśmy się skupić na konkretnych opowieściach, bohaterach i przeplatających się wątkach. Przywołujemy tyle, ile jesteśmy w stanie. Ostatecznie adaptacja na potrzeby spektaklu liczy 60 stron – mówi reżyserka.
Na scenie zobaczymy kontener, w jakim wysyłana jest broń czy pomoc humanitarna do krajów trzeciego świata. Zobaczymy również napis głód utworzony z samoprzylepnych, kolorowych karteczek, które będą odpadały w trakcie trwania spektaklu. Nie zabraknie żartobliwych utworów, które chociaż bez patosu, a z pewną nutą goryczy, zmuszają do przemyśleń.