Jacek Majchrowski o Wiśle: Ja muszę mieć partnera wiarygodnego [Rozmowa]

Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Czy podczas spotkania padły konkretne rozwiązania, jak można pomóc teraz Wiśle Kraków?

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa: Przeanalizowaliśmy całą sytuację z udziałem prawników. Ja rozumiem dobrą wolę wielu osób, które przyszły w tej sprawie. Natomiast muszę trzymać się konkretów. W związku z powyższym miałem do pomocy prawników i panią dyrektor wydziału skarbu. Jest jedna kwestia. Żebyśmy mogli w ogóle pomóc Wiśle, to musimy wiedzieć kto jest właścicielem Wisły.

Towarzystwo Sportowe twierdzi, że to oni w obecnej sytuacji są właścicielami spółki.

Towarzystwo Sportowe, które podaje się za właścicieli, nie odezwało się do mnie. Nie było z ich strony żadnej komunikacji. Również przedstawiciele funduszu inwestycyjnego nie skontaktowali się z urzędem.

Nie wiadomo, gdzie są akcje i kto je prawnie posiada. Dla mnie, a opieram się tylko na wiadomościach medialnych, wiem że te akcje posiadają państwo z zagranicznego funduszu inwestycyjnego. Ja muszę powiedzieć, że dziwię się pani prezes Sarapacie, która jest prawnikiem, radcą prawnym. Mówią, że podpisała umowę warunkową i kontrakt jest nieważny w sytuacji, kiedy pieniądze nie wpłyną do klubu. Dziwię się, bo wydała akcje klubu, mimo że umowa miała być warunkowa. Przepraszam za słowa, nie chciałbym, aby mnie ktoś źle zrozumiał, ale to jest taki przykład jakby faceci ukradli klub.

Nie rozumiem w tym jednej rzeczy. Jeśli mówią, że umowa jest unieważniona, to nie obowiązuje. Nieważną umowę mogą pokazać przecież zawsze. Więc bardzo mnie ciekawi, co tam jest w umowie, skoro to taka wielka tajemnica.

Odbył Pan rozmowę z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem. Co Panu powiedział?

Rozmawiałem przed spotkaniem z potencjalnymi inwestorami. Powiedział, żeby uważać na nich, bo jak sprawdził, to są dla niego podejrzani ludzie. Tak w skrócie można powiedzieć. Natomiast nie mogłem się nie spotkać. Jeśli weźmiemy pod uwagę rozwój sytuacji, to jeśli odmówiłby spotkania, to mówiliby, że nie udało się sprzedać Wisły przeze mnie. Byłoby to na zasadzie, że inwestorzy się wycofali, bo ich zlekceważyłem i nie przyjąłem. Przedstawili mi swoje plany i muszę powiedzieć, że wyglądały bardzo sensownie. Natomiast wyszło jak wyszło. Okazało się, że są osobami niewiarygodnymi.

Gdyby się okazało, że jednak TS posiada prawa i akcje są w ich rękach, to czy usiądzie Pan z nimi do rozmów. Czy jednak oczekuje Pan oczyszczenia otoczenia Wisły z podejrzeń.

Oczekuję oczyszczenia całej sytuacji. Ja muszę mieć wiarygodnego partnera.