Jak urzędnik chce oszczędzić na biletach komunikacji miejskiej

Urzędnicy kupują bilety w przetargu, aby zaoszczędzić. Jednak taki zakup przypomina przelewanie pieniędzy z jednego swojego konta na drugie.

Pracownicy Urzędu Miasta Krakowa chcą kupić od swoich kolegów z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu prawie 45 tysięcy biletów na komunikację miejską. Po co? – Bilety są kupowane dla potrzeb pracowników urzędu, którzy realizują swoje zadania służbowe poza siedzibą, związane z obowiązkiem przemieszczania się do różnych lokalizacji celem realizacji zakresu obowiązków – tak brzmi oficjalny komentarz Joanny Dubiel z biura prasowego magistratu.

Przetarg na bilety

Nie byłoby nic dziwnego w tym, że UMK kupuje dla swoich pracowników bilety. Jednak w tym celu urzędnicy rozpisali przetarg. Jedynymi podmiotami, które mogą dostarczyć bilety są podległy urzędowi ZIKiT lub MPK, czyli miejska spółka.

Organizacja przetargu ma, zdaniem urzędników, przynieść oszczędności dla budżetu Krakowa. – Aby zakupić bilety z upustem, przystąpiliśmy do zamówienia publicznego, w którym może wziąć udział MPK oraz inne podmioty – np. dystrybutorzy, hurtownicy – bezpośrednio współpracujące z MPK, mające możliwość udzielenia rabatu – dodaje Dubiel. W zeszłym roku dzięki podobnej operacji urzędnicy pozornie zaoszczędzili 2,3 tys. złotych.

Przelewanie pieniędzy z kasy do kasy

Michał Pyclik z ZIKiT-u tłumaczy nam, że jednostka, w której pracuje mogła bez problemu sprzedać urzędnikom z UMK bilety, ale tylko po cenie nominalnej. Więc bilety teraz od ZIKiT-u zakupi MPK, które może już sprzedać bloczki po niższej cenie, niż ta wydrukowana na papierku. – MPK może udzielić rabatu, ale różnicę muszą pokryć z własnej kieszeni – podkreśla Pyclik.

Na biletach zaoszczędzić może Urząd Miasta Krakowa. Jednak różnicę w cenie pokryje MPK. Miejska spółka wpłaci pieniądze do ZIKiT-u, a ZIKiT przeleje środki na konto Krakowa prowadzone przez urząd miasta.