Jakość węgla sprawdzana jak jakość benzyny
W departamencie górnictwa Ministerstwa Energii trwają prace nad rozporządzeniami dotyczącymi jakości węgla oraz sposobu pobierania i badania jego próbek. Jednak urzędnicy obawiają się, że certyfikowanie węgla zostanie potraktowane przez Komisję Europejską jako ograniczenie wolnego handlu.
W poprzedniej kadencji sejmu nie udało się ustalić norm dla jakości węgla, o co postulują aktywiści i samorządy walczące o czyste powietrze. Mimo zmian władzy, prace nad normami nie ustały. Na sejmowej komisji dotyczącej jakości powietrza, posłów poinformował o tym Jonasz Drabek, główny specjalista w Wydziale Górnictwa Kamiennego. Drabek wyraził jednak obawy co do reakcji KE.
Według specjalisty nie jest możliwe wprowadzenie odgórnych norm. – W unii dopuszczalny jest powszechny i wolny handel paliwami. Nie ma też żadnych norm, dlatego państwa mogą handlować węglem dowolnie. Paliwa mogą być importowane z innych krajów UE oraz spoza unii. Według naszych ocen, wprowadzenie norm będzie dotyczyło jedynie polskich producentów na terenie Polski. Dlatego do naszego kraju w dalszym ciągu mógłby być sprowadzany gorszy węgiel – tłumaczy Drabek.
Jedyną możliwością będzie kontrolowanie paliw na składowiskach, a w razie wykrycia niedopuszczalnych przez polskie prawo norm, zakaz sprzedaży. Mowa oczywiście o odbiorcach komunalnych.
Kontrolowaniem jakości miałby się zająć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Jak zapowiada Jonasz Drabek, kontrole wyglądałyby tak samo jak te przeprowadzane na stacjach paliwowych. – Musimy jednak poczekać, aż w życie wejdą odpowiednie rozporządzenia, które określą normy, pobieranie próbek i ich badanie – podkreśla.
W czym tkwi problem?
Aby rozporządzenie mogło zostać wydane, musi zostać usunięty artykuł Art. 3a, punkt 3 z Ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw. – A ta ustawa musi zostać notyfikowana w Komisji Europejskiej. Rodzi to niebezpieczeństwo, że ograniczamy możliwość wolnego handlu. Przestaje to być więc naszą wewnętrzną kwestią i staje się sprawą europejską – twierdzi Drabek.
Członkowie komisji sejmowej zwrócili jednak uwagę, że najpierw taki krok musi zostać zrealizowany, aby KE mogła zgłosić veto. Jonasz Drabek potwierdził to i jednocześnie przyznał, że prace nad dokumentami trwają. Nie zostały jednak podane żadne wiążące terminy,