Janusz Filipiak: Nie byłem cierpliwy jak głupek. Miałem podstawy [ROZMOWA]

Przed spotkaniem opłatkowym Cracovii porozmawialiśmy z profesorem Januszem Filipiakiem. Prezes Pasów mówi o młodych zawodnikach, zaufaniu do trenera Michała Probierza i konflikcie z kibicami.

Piłkarze wygrali trzy mecze z rzędu. Pewnie pożegna pan rok w dobrym nastroju.

Prof. Janusz Filipiak: Jest iskierka nadziei, że wiosna będzie lepsza. Mamy powtórkę z ubiegłego roku, gdy też ciężko zaczynaliśmy. Trener musiał ułożyć drużynę po swojemu, każdego wypróbować, dlatego trochę to trwało. Było nerwowo, ale trzy ostatnie mecze zagrali bardzo ładnie. Zobaczymy, jak będzie w sobotę.

Miał pan jesienią chwile zwątpienia?

Nikt nie ma psychiki ze stali. Fakty były niekorzystne i trudno było z nimi dyskutować. Udało się dotrwać. Mam do trenera duże zaufanie, bo jego Jagiellonia gra do dzisiaj. Mają skład, który on ustawił. Nie było więc u mnie cierpliwości głupka, bazowałem na solidnych podstawach.

Zimą drużynę czeka kolejna rewolucja kadrowa?

Trener planuje dwa-trzy konkretne wzmocnienia. Nie będzie rewolucji.

Zawodnicy cały czas mówią o walce o najwyższe cele. Pan również podtrzymuje tę deklarację?

Widać, że piłkarze się zmotywowali, dużo lepiej wyglądają mentalnie. Z Zagłębiem będzie ciekawie, bo prawdopodobnie zabraknie nam czterech zawodników pierwszego składu. Muszą wejść młodzi, co mnie cieszy. Wolę młodych Polaków – Strózika czy Piszczka – od nieznanych piłkarzy z innych krajów.

Nie miał pan w trakcie rundy pretensji do trenera, że młodych Polaków było mało?

Łatwo tak mówić, gdy nie jest się odpowiedzialny za wynik. Trener dobrze ich podtrenował – Strózik gra teraz seniorską piłkę, której nauczył się w trakcie rundy jesiennej. Wiem, co mówię, bo wcześniej chodziłem na mecze Centralnej Ligi Juniorów.

Macie w drużynie kilku dwudziestoparolatków. Jednym z nich, który zrobił duży postęp, jest Mateusz Wdowiak.

Może to zabrzmieć krzywdząco, ale takiego wzrostu jego formy się nie spodziewaliśmy.

Pewnie był pan "za" przepisem o młodzieżowcy od kolejnego sezonu.

Tak, w przeciwieństwie do kolegów prezesów między innymi Jagiellonii i Lecha, którzy do mnie dzwonili. To bardzo dobry przepis, bo na przykład w drużynach, które walczą o utrzymanie, trenerzy nie chcą wystawiać młodszych zawodników. Teraz będą musieli to robić.

Co z piłkarzami, który nie grają i nie mieszczą się w kadrze? Takich w Cracovii też nie brakuje.

Z grupy transferów trenerowi udało się wyselekcjonować zawodników, którzy grają w pierwszej jedenastce. Część oczywiście nie zafunkcjonowała w drużynie i mówimy wewnątrz klubu, że odejdą.

Bardzo zawodzi Marcin Budziński. Praktycznie go nie ma.

Martwi mnie to, bo bardzo go lubię i zawsze go wspierałem. Trener go nie wystawia, więc nie pójdę i nie powiem, że Budziński ma grać.

Cracovia zrobiła krok do przodu?

Trudne pytanie. Myślę, że jesteśmy w dobrym momencie, o czym świadczy grupa młodych. Zobaczymy, kogo ściągniemy zimą.

Liczycie na kolejny zastrzyk gotówki z następnego transferu Krzysztofa Piątka?

Liczymy, tak (śmiech). Niedawno we Francji rozmawiałem z prezesami OSC Lille i mówili, że tanio go sprzedaliśmy. Niestety, to jest Polska i w ligach zagranicznych mają wątpliwości, czy zawodnik utrzyma poziom w zachodnich klubach.

Jak na dziś wygląda sprawa z Miroslavem Covilą?

Złożyliśmy skargę do FIFA i czekamy.

Ma pan pomysł na rozwiązanie konfliktu z kibicami?

Nie mam konfliktu z kibicami.

Znamy stanowisko kibiców, pan czasem się wypowiada. Jest szansa, że się zbliżycie?

Cenię kibiców i będziemy rozmawiać. Analizujemy sytuacje w Europie, Francja dużo mi dała. Na jednym z meczów kibice chcieli wnieść flagi i zaczęli się szarpać z ochroną. Weszła policja i ich skontrolowała do spodni. Nie mówię, że ma to być dla nas wzór, bo są rozmaite modele. Na przykład PSG zamknęło trybunę odpowiadającą naszemu sektorowi D na parę lat. Takich metod i podwyżek cen biletów nie będziemy wprowadzać. Gdy zaczniemy lepiej grać, widownia się uspokoi. Ostatnio było mniej kibiców, ale to przez pogodę. Nie byliśmy wyjątkiem.

W przyszłym roku będziecie już korzystać z bazy w Rącznej?

Prace są zaawansowane. Musimy przygotować precyzyjne projekty, na wiosnę na pewno ruszymy. Mamy zapewnione środki finansowe – nasze i publiczne.

Interesuje pana sytuacja Wisły?

Oczywiście, ale nie będę jej komentował.

Rozmawiał i notował Michał Knura