Janusz Filipiak: Nie uważam, że ponosimy w piłce porażkę

Prezes Cracovii zapewnia, że inwestycje, jak oddanie bazy w Rącznej, są po to, by klub się rozwijał i mógł realnie walczyć o mistrzostwo. Ważne jest dla niego także trwanie w ekstraklasie. – Jak zaczynałem, to było cały szereg klubów jak Odra Wodzisław, Polonia Bytom, Ruch Chorzów, a ich nie ma w ekstraklasie – podkreśla Janusz Filipiak.

Poprzedni sezon nie był dla Pasów udany. W Pucharze Polski zespół awansował do półfinału i był blisko gry o obronę trofeum, ale w lidze skończył rywalizację dopiero na 14. miejscu. 

– Cracovia jako klub jest w dobrej kondycji. Patrzymy przez pryzmat minionego sezonu, przez pozycję, którą zajęliśmy. Wszyscy udają, że minus pięciu punktów nie było. Łatwo się mówi, ale wcale nie tak prosto gra się z takim bagażem. Gdyby ich nie było, zajęlibyśmy miejsce w połowie tabeli. Zakończyliśmy ohydną historię korupcji – mówi prezes Cracovii.

Właściciel i szef firmy Comarch podkreśla, że w klubie są rozczarowani poprzednim sezonem i niektórymi zawodnikami, którzy się nie sprawdzili. – Nie jest to takie proste, bo na papierze Alvarez był super, a nie spełnił oczekiwań. Taka jest prawda – nie kryje Filipiak.

Czekanie na "złoty strzał"

Latem klub ogłosił pozyskanie sześciu zawodników. Dwóch młodych Polaków (Kamil Ogorzały, Karol Knap) i czterech bardziej doświadczonych obcokrajowców (Jakub Jugas, Filip Balaj, Mathias Hebo Rasmussen, Otar Kakabadze). Filipiak mówi, że Probierz ma szkielet drużyny na nowe rozgtywki i chce grać dwoma młodzieżowcami.