Jeden protest w sprawie referendum. „Jako obywatel czuję się manipulowany”

Krakowski sąd potwierdził LoveKraków.pl, że wpłynął jeden protest w sprawie referendum, w którym ze stanowiska został odwołany prezydent miasta Aleksander Miszalski.

Mieszkaniec Krakowa z protestem

Protest złożył Edward Nowak, który w środę 3 czerwca zorganizował w tej sprawie konferencję prasową. 

Jestem mieszkańcem Krakowa. Potwierdzam, że złożyłem protest referendalny w sprawie odwołania prezydenta Krakowa – przekazał Nowak.

– Mam wrażenie, że od kilku lat demokracja jest w Polsce szargana i nadużywana – podkreślał.

Jako obywatel czuję się manipulowany. Nasze państwo niedostatecznie dokłada starań, by bronić praw demokratycznych – dodawał.

Przekonywał, że kampanie wyborcze w ostatnich latach są coraz bardziej brutalne.

Udział w referendum kluczowy

Zdaniem Edwarda Nowaka podczas minionej ciszy referendalnej łamane było prawo

Wskazywał, że dopuszczali się tego m.in. politycy, którzy byli zainteresowani zmianą władzy w Krakowie.

– Z całą pewnością te osoby wiedziały, co robią – przekonywał dziennikarzy.

Złożenie protestu referendalnego przez mieszkańców
Złożenie protestu referendalnego przez mieszkańców
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zauważyłem wiele obrazków, zdjęć, filmów, stworzonych przy pomocy AI. W mediach społecznościowych rozpętała się brutalna akcja oszczercza i namawiająca do udziału w referendum. Udział był kluczowy, bo przekroczenie progu wyborczego rozstrzygało o wyniku referendum – dodawał.

Chciałbym się temu sprzeciwić w ramach złożonego protestu – dodał.

– Mam nadzieję, że niezawiśli sędziowie pochylą się nad nim – podsumował.

Udało nam się zebrać materiał dowodowy. Mamy m.in. ponad 800 stron szczegółowego opisu, jak również 4 gigabajty danych cyfrowych – dodawał Grzegorz Artur Górski z Komitetu Obrony Demokracji, również mieszkaniec Krakowa.

Wskazywał, że po zapadnięciu ciszy referendalnej w mediach społecznościowych emitowano precyzyjnie ukierunkowane płatne kampanie reklamowe.

Dwa tygodnie na rozpatrzenie

Zgodnie z ustawą, każdy uprawniony do głosowania w referendum mieszkaniec miał prawo złożyć protest wyborczy w ciągu siedmiu dni od dnia podania wyniku do publicznej wiadomości – jeśli uważał, że przepisy zostały naruszone i mogło to mieć istotny wpływ na wynik referendum.

Sąd będzie miał 14 dni na rozpatrzenie protestu. Najpierw musi sprawdzić, czy został skutecznie wniesiony, a więc czy zostały spełnione wymogi formalne. 

Jeśli tak, do czasu rozstrzygnięcia nie mogą zostać rozpisane wybory przedterminowe.

Jak informowaliśmy rano, na złożenie protestu nie zdecydowali się przedstawiciele komitetu referendalnego ani Koalicji Obywatelskiej

Co istotne, protesty w takim przypadku zgłaszają uprawnieni mieszkańcy, a nie organizacje czy partie.