Jesteśmy jednym z najbardziej zestresowanych narodów [Rozmowa]
Według badań OECD, polscy pracownicy są jednymi z najbardziej zestresowanych w całej Europie. Niepokój w pracy odczuwa aż 53,3% zatrudnionych, a w niechlubnym rankingu wyprzedzają nas tylko Grecy i Turcy. O przyczynach tego zjawiska mówi w rozmowie z LoveKraków.pl, Krzysztof Inglot, dyrektor działu rozwoju rynków w Work Service.
Łukasz Dankiewicz, LoveKraków.pl: Gdzie należy szukać przyczyn tego zjawiska?
Krzysztof Inglot: W Polsce brakuje długookresowej stabilności. Jesteśmy po przełomach związanych ze zmianami politycznymi w latach 90. i przechodzą one przez świadomość całej rzeszy ludzi, która jest na rynku pracy. Widoczna jest ciągła potrzeba walki, udowadniania sobie i otoczeniu swojej pozycji na rynku. To są takie naleciałości tamtych czasów, że my Polacy ciągle musimy komuś coś udowadniać. Bezrobocie też nigdy nas nie rozpieszczało. Od lat zauważalne są problemy młodych na rynku pracy. Wiele firm nie ma też ugruntowanej pozycji, jest w nich sporo zmian i to też nie wpływa dobrze na rynek pracy. Gospodarki dobrze funkcjonujące od 100 – 200 lat jak w Anglii pozwalają na spokojne podejście do pracy. U nas tego nie ma.
Jakie obawy towarzyszą pracownikom poza utratą pracy?
Moim zdaniem nerwowość pracy i życia. Istotną rolę odgrywają też media, gdzie kreowane są sytuacje niepokoju z punktu widzenia politycznego czy makroekonomicznego. Negatywne bodźce, które płyną z otoczenia do ludzi, którzy nie znają się na ekonomii i gospodarce, mogą wywołać poczucie zagrożenia. To się przekłada na poczucie bezpieczeństwa. Często jest to niepotrzebne, ponieważ zadowolony i bezpieczny obywatel to człowiek nastawiony na konsumpcję, a ona pobudza rynek.
Narzekanie i nerwowość to jednak nasze przywary narodowe. Na ile Pana zdaniem stres wynika z mentalności Polaków?
Nasza tendencja do narzekania w niczym nam nie pomaga, ale z czegoś ona wynika. Nie jesteśmy stabilnym społeczeństwem i ciągle doszukujemy się problemów. Nie patrzymy na życie optymistycznie, jak obywatele innych krajów. Jako naród mamy skłonności do czarnowidztwa, bardzo łatwo zbić u nas kapitał polityczny, społeczny, czy gospodarczy na budowaniu negatywnych emocji.
Zauważa Pan poprawę u młodego pokolenia, które nie pamięta czasów sprzed 1989 roku?
Młode pokolenie się zmienia, dużo bardziej ceni sobie komfort życia i realizowanie się poza pracą. Nie jest jednak rozpieszczane, ponieważ wchodzi w dorosłe życie. Niestety, przy niskim poziomie wynagrodzeń. Jeżeli młody człowiek nie ma rodziców, którzy mu kupią mieszkanie, to musi wziąć kredyt zajmujący około połowę jego zarobków. Taka sytuacja nie jest komfortowa. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby dwie osoby pracowały, ale nie można zakładać, że każdy zwiąże się z kimś, żeby nasza gospodarka ruszyła. Będziemy żyć w niepewności do momentu, gdy poziom wynagrodzeń w Polsce będzie odbiegał od wynagrodzeń w Unii Europejskiej.
Jak stres wpływa na efektywność pracy?
Intensywność pracy drastycznie spada i to w wielu obszarach. Po pierwsze w percepcji, po drugie w pamięci i wydajności w pracy. Co więcej, stres paraliżuje i blokuje myślenie kreatywne. Kreatywność to koło zamachowe większości gospodarek europejskich i amerykańskiej.
Jak pracodawcy mogą pomóc w niwelowaniu tego stresu w pracy?
Mam doświadczenie z kilkuset firm w Polsce rocznie i wiem, jak działają. Największe flagowe korporacje bardzo zwracają uwagę na to, żeby ludzie w pracy czuli się dobrze.
Wprowadzają u nas zachodnie standardy?
Dokładnie. Pracodawcy w Polsce nie zwracają uwagi na poziom stresu i emocje w pracy. A jest to jeden z najbardziej istotnych aspektów, tworzący przewagę nad konkurencją. Jeżeli menadżerowie nie mają narzędzi HR-owych i wiedzy o kulturze organizacji pracy, to ich emocje bardzo szybko przekładają się na pracowników. Polskie firmy nie tworzą też pokoi, które pomagają na chwilę oderwać się od pracy. Firmy zachodnie często tworzą pomieszczenia, gdzie można pograć w piłkarzyki, ping ponga i po paru minutach wrócić odstresowanym na swoje stanowisko pracy. Wiele firm otacza biura zielenią, gdzie można pospacerować i odpocząć w innych warunkach niż cztery ściany. W krajach azjatyckich tworzone są specjalne „sale krzyku”, ale to już uważam za skrajność. Mimo wszystko w polskich firmach nie ma świadomości, jak stres przekłada się na jakość pracy.