„Jesteśmy najlepiej przygotowani fizycznie z całej ligi” [Rozmowa]

Aleksander Sarota, LoveKraków.pl: Wracacie do gry po przerwie zimowej. Co udało się osiągnąć w czasie wolnym od rozgrywek?

Piotr Cyrkowicz, zawodnik Kraków Lacrosse Kings: Przede wszystkim jesteśmy zadowoleni z tego, że udało nam się przygotować do rozgrywek, mimo niesprzyjającej pogody. Przy takiej aurze ćwiczyliśmy regularnie na ściance gimnastycznej. Głównie skupiliśmy się nad techniką, siłą fizyczną, szybkością i zwrotnością. Jak już pogoda się poprawiła, wyszliśmy na zewnątrz i dopracowywaliśmy zagrywki – zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Tę przerwę oceniamy na plus.

Poruszył pan temat pogody. Jakie ma ona znaczenie w kontekście lacrosse?

W lacrosse gra się w każdą pogodę. To nie jest tak, że nawet jak jest bardzo duża ulewa, rozgrywka jest przerywana. Mecze są rozgrywane nawet przy opadach śniegu, minusowej temperaturze. Jedynie w przypadku burzy z piorunami spotkania są przerywane. Takie zasady wprowadzono ze względu na bezpieczeństwo zawodników. Pogoda zawsze ma wpływ na warunki gry, ale - czy śnieg, deszcz, upał - są takie same dla obydwu drużyn i każdy musi się przystosować.

W niedzielę zagracie z Kosynierami Wrocław. To obecnie najmocniejsza drużyna Polskiej Ligi Lacrosse, z którą Kings zawsze przegrywali. Czy znaleźliście sposób na pokonanie wyżej notowanego rywala?

Już sporo zagraliśmy tych meczów z Kosynierami. Oni grają cały czas podobnym stylem. Ich przewagą jest to, że przede wszystkim są bardzo doświadczoną drużyną i są tego świadomi. Dodatkowo są pewni siebie i trudno ich „złamać”. Nawet jeśli my wchodzimy w mecz dużo lepiej, to oni grają do samego końca. Świetnie wykorzystują swoje doświadczenie i spokój. Naszym problemem było to, że przy ich dobrej grze, my prezentowaliśmy poziom gorszy, niż mamy realnie. W przerwie zimowej pracowaliśmy nad pewnością siebie. Jestem przekonany, że jesteśmy najlepiej przygotowani fizycznie z całej ligi. Nie damy się zastraszyć rywalowi.

Występujecie na stadionie KS Bronowianka. W wydarzeniu na facebooku kilkaset osób potwierdziło wspieranie was podczas meczu.

Myślimy, że uda się zapełnić całą trybunę i mamy nadzieję, że pogoda nam w tym pomoże. Dla kibiców jest ona ważnym argumentem, czy przyjść na stadion. Może nawet pobijemy rekord frekwencji.

Ile osób przychodzi na wasze mecze?

Z reguły jest to około 200 osób. Zdarzało się zebrać trochę więcej widzów, a przy gorszej pogodzie nieco mniej. Zawsze możemy liczyć na sporą grupę kibiców. Jak ktoś już raz przyjdzie na lacrosse, to potem już przychodzi regularnie. Jednakże jest to sport mało znany i najtrudniej jest ludzi przekonać do niego. My przygotowujemy na najbliższy mecz małą ściągę dla kibiców. Każdy będzie mieć wgląd do zasad, aby wszystko, co będzie się działo na boisku było jasne. Ta gra nie różni się znacznie od piłki nożnej czy piłki ręcznej – jak ktoś raz przyjdzie na stadion, czerpie później przyjemność z oglądania.

Wstęp na mecz jest bezpłatny, wy też nie zarabiacie ani grosza na grze w lacrossa. Czy myśli Pan, że za kilka lat w Polsce ten sport osiągnie taką popularność, że kluby i zawodnicy będą zarabiać pieniądze na uprawianiu tej dyscypliny?

Wydaje mi się, że nie. To nie jest jednak nasz cel. Dążymy przede wszystkim do podniesienia poziomu sportowego, a kluczem do tego jest szkolenie młodzieży. Jeśli ludzie zaczną grać w lacrosse nie w wieku 16 czy 19 lat, a mając 8-9 lat, to uda nam się osiągnąć ten cel.

Gra Pan w reprezentacji Polski. Jak radzi sobie nasza kadra narodowa?

Kadra narodowa radzi sobie całkiem dobrze. W 2014 roku na mistrzostwach świata w Denver zajęliśmy 20. miejsce, czyli znaleźliśmy się dokładnie w połowie stawki. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenie, to jest chyba najlepsze miejsce wśród drużyn, które startowały w podobnym okresie. Mimo wszystko liczyliśmy na nieco lepszy wynik. Natomiast mam wrażenie, że lacrosse w Polsce jest w stanie utrzymać się w tej czołówce.