Już nie tylko Rodado. Nowy motor napędowy na „kierownicy” Wisły
Od początku sezonu Wisła daje radość kibicom, którzy na meczu z beniaminkiem zasiedli na trybunach w liczbie ponad 30 tys. To nie tylko zwycięstwa, razem z nimi duże emocje, widowiskowe starcia – nawet jeśli czasem trzeba trochę pocierpieć, jak w niedzielę z beniaminkiem I ligi. Taką grę chce się oglądać.
W Wiśle błyszczy nie tylko niezastąpiony pod Wawelem Angel Rodado, ale też inni. Federico Duarte wskoczył na wyższy poziom, Maciej Kuziemka dostał szansę i od początku wykorzystuje ją w najlepszy możliwy sposób, a Julius Ertlhaler, chociaż nowy w tym zestawieniu, szybko wkomponował się w drużynę. Ma na koncie dwa gole i dwie asysty. To dziś najlepszy transfer Wisły w tym okienku. W meczu z Pogonią Grodzisk był najlepszy na boisku.
Na tej pozycji trzeba umieć kreować, dyrygować i dowodzić, a on ma te cechy. Wie, kiedy przytrzymać piłkę, podać i przyspieszyć. – To już teraz jeden z liderów, jest motorem napędowym tego zespołu – mówi o nim Mariusz Jop. Podkreśla, że Austriak daje Wiśle intensywność w ofensywie. – Ma wyczucie dystansu, wie, kiedy zaatakować przestrzeń, kiedy pokazać się między liniami – zaznacza.
Od początku każdy z ofensywnych piłkarzy potwierdza dobrą grę liczbami:
- Angel Rodado – pięć goli,
- Julius Ertlhaler – dwa gole, dwie asysty,
- Maciej Kuziemka – gol, cztery asysty,
- Federico Duarte – trzy gole, cztery asysty.
Wisła chce się jeszcze wzmocnić, bo na ławce brakuje jej zmienników. W meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki tworzyli ją młodzież i obrońcy. Jop ma świadomość, że liga jest długa i jego drużyna musi być przygotowana na to, że mogą przyjść pauzy za kartki i kontuzje.
Debiutanci na boisku
Po meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki kibice zachwycali się też piękną asystą Kacpra Dudy, który obsłużył Ertlhalera podaniem z okolic połowy boiska. W tym meczu pierwszym obrońcą był Rodado. Hiszpan może był w cieniu innych ofensywnych piłkarzy, tym razem nie wpisał się na listę strzelców, ale mocno pracował dla zespołu.
Krakowska drużyna dobrze funkcjonuje, więc jej szkoleniowiec nie zmienia składu. Do 4. kolejki na swój debiut czekali Dario Grujicić i Wiktor Staszak, chociaż Polaka z gry wcześniej wykluczył uraz. Obaj weszli na boisko w drugiej połowie. Podobnie jak Olivier Sukiennicki, który w ostatnim czasie zniknął kibicom z radarów.
Jop: Doceniajmy to, co mamy
To spotkanie nie było idealne, bo po przerwie Biała Gwiazda musiała się natrudzić, aby dowieźć prowadzenie do końca. Młody zespół Piotra Stokowca, oparty na Polakach, do końca napierał w poszukiwaniu wyrównania. Bazował na wzroście i stałych fragmentach, bo w tym elemencie był znacznie silniejszy od Wisły, która ma niższych piłkarzy.
– Każdy stały fragment gry był niebezpieczny. Dlatego wybraliśmy krycie jeden na jeden, żeby tę różnicę zniwelować – mówił trener Wisły.
Zespół z Krakowa tym razem nie postawił kropki nad „i” – końcówka była nerwowa i przy prowadzeniu dwoma bramkami Wisła powinna ustrzec się błędów. Jop ocenił, że jego drużynie przydałoby się więcej cierpliwości. – To dla nas materiał do analizy, bo kilka elementów jest do poprawienia – stwierdził.
Podkreślił, że taki był cel, aby mocno wejść w sezon. – W poprzednich sezonach stracone punkty na początku rzutowały na końcowym wyniku – dodał.