Kacper Stępniak wygrał zawody Ironman. Pokonał trasę w 3 godziny 39 minut i 40 sekund
Dla Stępniaka, który jest najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w rankingu PTO (Professional Triathletes Organisation), zwycięstwo w Krakowie było pierwszym triumfem w serii Ironman w tym roku. Zawodnik nie krył, że trasa w Krakowie była dla niego idealna, ale do ostatniej chwili walczył z reprezentantem Niemiec, który był tuż za jego plecami.
– Cały czas, do ostatniego kilometra, miałem w głowie to, że Max jest tuż za moimi plecami. Wiedziałem, że muszę uważać, bo to bardzo mocny zawodnik i już nieraz ze mną wygrał. Wiedziałem, że muszę być maksymalnie sfokusowany, by to wygrać. Ale jak to mówią najlepsi, presja to przywilej, więc jak wbiegłem tu na bruk, wiedziałem już, że wygram – komentował.
Duńskie pływanie
Najszybszą kobietą, która pokonała 1900 metrów w wodzie, 90 kilometrów na rowerze i 21 kilometrów 100 metrów na dystansie biegowym była reprezentantka Danii Katrine Græsbøll Christensen. Triathlonistka, której pierwszym sportem było kajakarstwo, zachwalała na mecie odcinek pływacki na Zakrzówku.
– Dziś nie miałam w wodzie najlepszego czasu, ale pomimo to i tak uwielbiam pływanie. A potem było wszystko, bo lał deszcz i świeciło słońce na przemian. Ten odcinek na rowerze był całkiem zabawny. Nic płaskiego. No i finisz po biegu w tym przepięknym miejscu ze wspaniałym dopingiem. Jestem dumna, że tu wygrałam – mówiła.
Debiutantka wygrywa
W rywalizacji wśród kobiet najszybszą Polką była studentka AWF Katowice – Aleksandra Bańbor, która tłumaczyła, że decyzję o starcie w Krakowie podjęła spontanicznie i nie była do startu przygotowana tak dobrze, jak by chciała.
– Ja kocham to miasto i musiałam tu wystartować. Nie spodziewałam się, że meta będzie na Rynku. To absolutny sztos! Organizacyjnie to mistrzostwo – oceniała.
Pierwszy i nie ostatni raz Małachowskiego
Aleksandra Bańbor debiutowała w triathlonie na dystansie 70.3. Podobnie jak Piotr Małachowski. Mistrz, multimedalista, olimpijczyk w rzucie dyskiem dał się namówić na rezygnację ze sportowej emerytury i kilka miesięcy temu rozpoczął intensywne przygotowania do startu w Krakowie. Na mecie nie krył zadowolenia ze swojego debiutu.
– Jestem zadowolony z debiutu. Choć wiem co muszę poprawić. Do następnego triathlonu będę przygotowany lepiej, ale i tak wstydu nie ma. Na rowerze miałem, co prawda, spory kryzys, myślałem, że nie dojadę. Nogi mi się trzęsły jak z niego zsiadłem, Na biegu już było ok. Na trasie pływackiej za to czułem się jak ryba w wodzie, może jak taki wieloryb, ale rzeczywiście tam poszło mi dobrze. Zakrzówek jest wyjątkowy – oceniał.
Plawgo jak Pogačar
Na mecie, na Piotra Małachowskiego czekał jego bardzo dobry znajomy ze stadionów lekkoatletycznych Marek Plawgo, który ma już spore doświadczenie triathlonowe.
– To był najpiękniejszy Ironman w jakim startowałem. To co wydarzyło się na rynku w Bochni, było niesamowite. Ja się tam czułem jak Tadej Pogačar. Człowiekowi wydaje się, że jest zmęczony, a wjeżdża tam, w tę atmosferę i dostaje niesamowity wiatr w żagle i te górki już nie są takie straszne – opowiadał.
Zaczęli w sobotę
Triathlonowy weekend rozpoczął już w sobotę o 9.00 rano bieg na 5 kilometrów. Niemal tysiąc osób wystartowało z Rynku Głównego, a następnie pobiegło trasą niemal identyczną jak ta, na której rywalizowali zawodnicy IRONMAN 70.3 Kraków – wokół Wawelu i wzdłuż Wisły.
W samo południe w sobotę zaczęli rywalizować najmłodsi w ramach Phoenix IRONKIDS. W sumie wystartowało ponad 270 młodych biegaczy. Najmłodsi, 3-4-latkowie, mieli do pokonania 100 metrów, najstarsze dzieci, 13-15-latkowie, biegły 1500 metrów.