Kancelaria prezydenta Andrzeja Dudy pisze do lotniska w Balicach. Chodzi o potok Olszanicki

Kancelaria Andrzeja Dudy zwróciła się do przedstawicieli lotniska w Balicach w sprawie zanieczyszczenia potoku Olszanickiego. O pomoc prezydenta poprosili mieszkańcy.

Zanieczyszczenie potoku Olszanickiego to problem znany od lat. Do dziś pozostaje jednak nierozwiązany. Nad potokiem, szczególnie zimą, unosi się smród, który aż drażni w nosie. Pochodzi z lotnych związków organicznych, które powstają w efekcie rozpadu substancji chemicznych. Jest nią m.in. glikol propylenowy, którego używa się do odladzania samolotów na pobliskim lotnisku w podkrakowskich Balicach. To właśnie stamtąd ścieki spływają do potoku.

Mieszkający w jego pobliżu twierdzą, że chemikalia szkodzą ich zdrowiu. Ludzie mają problemy z oddychaniem, swędzą ich oczy. – Można przypuszczać, że osoba, która cierpi np. na astmę, w kontakcie z wyziewami, unoszącymi się w pobliżu potoku, będzie miała nasilenie objawów – mówiła na naszych łamach dr Anna Prokop-Staszecka, która jest pulmonologiem.

Wskazuje jednocześnie, że odpowiedź została udzielona społecznikom w lutym tego roku. Znalazł się w niej m.in. opis inwestycji, którą planuje lotnisko. Chodzi o budowę zbiorników retencyjnych, do których wpadałyby wody roztopowe z procesów odladzania samolotów. Miałoby to chronić potok Olszanicki przed dalszym zanieczyszczaniem.

Dr Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej mówił na naszych łamach, że zbiorniki nie rozwiążą problemu. – Potrzebny jest system oczyszczania ścieków z prawdziwego zdarzenia. Ich czasowe przetrzymywanie w zbiornikach nic nie da, co pokazał przykład Odry – mówił ekspert. – Tam słone wody są przez jakiś czas przetrzymywane, a następnie zrzucane do rzeki tylko przy jej wysokich stanach. Mimo to doszło do katastrofy ekologicznej. W przypadku Potoku Olszanickiego trudno mówić o wysokich stanach. Jego potencjał jest ograniczony. Zrzucanie do niego ścieków powoduje, że nie mają się one gdzie podziać – skwitował naukowiec.