Kardynał Ryś będzie jak kardynał Macharski?
Nowo mianowany metropolita krakowski, kard. Grzegorz Ryś, od pierwszych decyzji konsekwentnie podkreśla swoje duchowe zakorzenienie. Wybór szat liturgicznych, styl sprawowania posługi oraz publiczne wypowiedzi jasno wskazują, że jednym z najważniejszych punktów odniesienia pozostaje dla niego kard. Franciszek Macharski – wieloletni metropolita Krakowa, następca Karola Wojtyły i biskup szczególnie bliski ubogim.
Jak podkreśla ks. prof. Jacek Urban, dziekan Kapituły Wawelskiej w rozmowie z LoveKraków.pl, kardynał Ryś zdecydował się na bardzo oszczędną formę stroju liturgicznego. – W dniu ingresu użyje prostej alby kapłańskiej, pozbawionej elementów charakterystycznych dla stroju biskupiego czy kardynalskiego – mówi duchowny.
W opinii ks. prof. Urbana, taka decyzja nie jest przypadkowa, lecz stanowi czytelny wyraz postawy życiowej nowego metropolity, którego cechuje głęboka pokora i dystans wobec zewnętrznego splendoru.
Równie znaczący jest wybór ornatu. Zamiast barw złota czy zieleni pojawi się fioletowy ornat Anny Jagiellonki, wpisujący się w adwentowy charakter liturgii i nawiązujący do dawnej tradycji biskupiej.
Infuła jako znak więzi
Najbardziej wymownym symbolem pozostaje jednak infuła. Kardynał Ryś wybrał tę, którą nosił kard. Franciszek Macharski.
Zapytany, czy można odczytywać to jako znak szczególnej relacji, ks. prof. Urban odpowiada jednoznacznie, że więź ta była głęboka i formacyjna.
– W latach 90., podczas przygotowań do jubileuszu tysiąclecia biskupstwa krakowskiego, doszło do wielogodzinnych rozmów obu duchownych. Kardynał Macharski dzielił się wówczas refleksją o Kościele, a ks. dr Grzegorz Ryś zapisywał jego myśli. To doświadczenie – jak podkreśla dziekan Kapituły – pozostawiło trwały ślad w duchowości przyszłego metropolity.
Dla kard. Rysia Macharski stał się kimś znacznie więcej niż tylko poprzednikiem w urzędzie. Był mistrzem i duchowym ojcem. Stąd decyzja, by zrezygnować z jednej z najpiękniejszych renesansowych infuł świata, z daru bpa przez Tomasza Strzępińskiego, na rzecz tej, którą nosił biskup znany z prostoty i skromności.
Kardynał Ryś sam wielokrotnie podkreślał, że kard. Macharskiego cechowały wiara rozumiana jako osobiste doświadczenie Boga, mądrość prowadząca do dystansu oraz nieprzeciętna inteligencja połączona z subtelnym humorem. Te cechy – jak zaznaczał – kształtowały jego sposób patrzenia na Kościół i posługę pasterską.
Skromny i ubogi
Podczas Mszy świętej przy trumnie kard. Macharskiego 2 sierpnia 2016 roku ówczesny biskup pomocniczy Krakowa, Grzegorz Ryś przypominał, że wybór ubogich był dla zmarłego hierarchy wyborem stylu życia. Zwracał uwagę na jego konsekwentną prostotę: czarną sutannę zamiast purpury, najmniejszy krzyż pektoralny, skromny pierścień, a w końcu testament ograniczony do jednej strony, w którym wszystko zostało przekazane diecezji. Wspominał także osobiste spotkanie, gdy Macharski przyznał, że rozdał swoje pierścienie potrzebującym.
– To jest wybór kard. Franciszka i to nie chodzi o ostatnie 10 lat, że zamieszkał tutaj [u sióstr albertynek - przyp. red.], i kiedy tu odbywały się jakiekolwiek mniejsze, większe spotkania dla ludzi ubogich, albo schodził, albo był w tym okiennie naprzeciwko i słuchał wszystkiego co się dzieje. Nie było takiego momentu, żeby nie wiedział co tu się dzieje. Wybór ubogich to był dla niego wybór jego stylu życia. Próbuje policzyć ile razy widziałem go w purpurowej sutannie – może na 10 raz się złoży i tyle. Zawsze czarna sutanna – wspomniał wówczas bp Grzegorz Ryś.
Styl kardynała Macharskiego pozostaje dla nowego metropolity Krakowa punktem odniesienia również w wymiarze duszpasterskim.
– Jestem przekonany, że kardynał Ryś będzie prowadził Kościół w Krakowie w bardzo podobnym duchu: blisko ludzi, bez dystansu i z wyraźnym wyborem miłosierdzia – mówi jeden z krakowskich duchownych, znający obu hierarchów.
Dobry biskup
Kardynał Ryś, wyświęcony na kapłana w 1988 roku przez kard. Macharskiego [w przyszłym roku - 2026 będzie 10. rocznica śmierci kard. Franciszka Macharskiego - przyp. red.], wielokrotnie dawał wyraz wdzięczności za to duchowe dziedzictwo. Dziś, obejmując urząd metropolity krakowskiego, nie tylko do niego nawiązuje, ale świadomie je kontynuuje.
– Takiego złotoustego kaznodziei, jakim jest ksiądz kardynał Grzegorz, trudno znaleźć, na pewno do nas skieruje jakieś specjalne w dniu ingresu słowo. Uwielbiam go słuchać. Po prostu działa na mój system nerwowy w sposób niezwykle korzystny, nie mówiąc o duchowych korzyściach. On ma coś w sobie takiego bożego, zapalającego. Pod tym względem po prostu nie ma drugiego takiego mówcy, który byłby taki jak kard. Ryś. Ja jestem jego fanem od lat – przyznaje ks. prof. Urban.