Każdy uczeń z maseczką antysmogową? Koszt 10 zł i trochę pracy
Radny Łukasz Wantuch idzie za ciosem ze swoim programie antysmogowym. Zaproponował, aby każdy krakowski uczeń otrzymał profesjonalną maseczkę, która zatrzymywałaby na filtrach zanieczyszczenia unoszące się w powietrzu. Jak mówi, nie chce rozdawać maseczek za darmo.
Miejski polityk uważa, że każdy uczeń szkoły samorządowej w Krakowie powinien dostać od miasta maseczkę antysmogową. – W budżecie jest 200 tysięcy złotych, ale w razie sukcesu postaram się, aby zostały zwiększone do 1 mln złotych – zapewnia Wantuch. Na początek do uczniów miałoby trafić 4 tysiące sztuk, a później kolejne 20 tysięcy. Wantuch zakłada, że podczas zakupów grupowych, cena za jedną maseczkę może spaść do 50 złotych.
Zasady
Łukasz Wantuch nie chciałby, aby maski zostały rozdane bezwarunkowo i zupełnie za darmo. Dlatego stwierdził, że rodzic dziecka musi wpłacić 10 zł na komitet rodzicielski, aby w ogóle zapisać się do programu.
– Takie zobowiązanie ma oczywiście charakter nieformalny, nie można go zapisać na papierze, ale jest to prosta zasada. Za 10 zł można otrzymać maseczkę o wartości 100 zł, więc w razie braku wpłaty przewodniczący komitetu rodzicielskiego nie wpisuje nazwiska na listę – tłumaczy radny.
To jednak nie wszystko. Wantuch chce, aby dzieci „odpracowały” resztę kwoty. W jaki sposób? Ci najmłodsi z klas I-IV będą musieli wysilić swoją kreatywność oraz użyć farbek, aby namalować obrazek pt. „Jak maseczka antysmogowa chroni mnie przed smogiem”.
Starsi, ale wciąż z podstawówki, według pomysłu radnego, będą musieli przez dwie godziny np. zamiatać liście przed budynkiem szkoły. Gimnazjaliści i uczniowie szkół średnich będą mieli do odpracowania cztery godziny. – Dzieci muszą czuć, że same zapracowały na te maseczki, wtedy będą je szanować – tłumaczy Łukasz Wantuch.
Rola szkoły
Od strony formalnej, Wantuch informuje, że wyślę informacje do szkół. Zainteresowane placówki w ciągu tygodnia sporządzają listę. W taki sposób UMK dowie się, jakie jest zapotrzebowanie na maseczki. Następnie ma zostać wysłane zapytanie do firm oferujących sprzęt. Po specjalnym pokazie dzieci będą wybierały te maseczki, które najbardziej im się spodobały. Choć równie dobrze może zagłosować na wszystkie pokazywane danego dnia. – Jeden głos to jeden punkt. Zwycięzca bierze wszystko – mówi Wantuch. – Następnie robimy listę zbiorczą, jest pełna jawność, kto i na kogo głosował – dodaje.
Łukasz Wantuch jeszcze nie przedyskutował pomysłu ze swoimi kolegami z klubu, ale jest optymistą w tej kwestii.