Kiedyś hałdy, kominy i zrujnowane hale. Dziś nowoczesne miasto
Biały pył pokrywa ogrody
2 stycznia 1952 roku. Na ósmej stronie „Echo Krakowskie” chwali się swoją interwencją w sprawie szkodliwych pyłów unoszących się z kominów Fabryki Supertomasyny „Bonarka”. To efekt produkcji nawozów sztucznych.
„Echo” poinformowało, że w najbliższym czasie mają zostać zamontowane „aparaty”, które zatrzymają wspomniane zanieczyszczenia.
Zysk dzięki dotacji państwowej
30 lat później, również w tej samej gazecie, tym razem na pierwszej stronie, znów pojawia się temat „Bonarki”, ale obecnie jest to Krakowski Zakład Przemysłu Nieorganicznego. Przedsiębiorstwo zostało opisane w kontekście kłopotów ze zbytem.
Jednak coś innego zwraca uwagę. Gazeta przypomina, że jeszcze dekadę temu fabryka należała do „jednej z najbardziej zatruwających środowisko naturalne Krakowa”. Autor Jan Frenkel podkreśla, że emisja szkodliwych związków, a przede wszystkim fluoru, przekraczała dopuszczalne normy.
W latach 80. „Bonarka” produkowała fosforan paszowy (ok. 80 tys. ton rocznie) i mączkę fosforytową (ponad 100 tys. ton). Już wtedy jednak zauważono, że produkcja nawozów jest dotowana i tylko w ten sposób przedsiębiorstwo jest w stanie wypracować zysk.
Zakłady, mimo wzmożonej produkcji jeszcze w latach 90., powoli umierały, a akt zgonu został wystawiony w 2002 roku. Cztery lata później zabudowania fabryczne zostały rozebrane, a w 2009 roku zostało otwarte centrum handlowe „Bonarka” - z kominem, który stał się jednocześnie elementem reklamowym, jak i reliktem.
Mniej więcej w tym samym okresie miasto tworzyło program rewitalizacji sporej części Krakowa. Wśród wyznaczonych obszarów pojawiły się właśnie okolice ul. Puszkarskiej. Spółka TriGranit, która zbudowała galerię tylko na rekultywację skażonego terenu wydała 8,5 mln euro. Bez tego nie byłoby mowy o jakichkolwiek inwestycjach. Z tego obszaru usunięte zostały setki ton odpadów i zanieczyszczonej ziemi.
– Inwestycja TriGranit w krakowskiej Bonarce to przykład udanej rewitalizacji jednych z najbardziej zdegradowanych przemysłowo terenów w mieście – mówił na łamach „Pulsu Biznesu” w 2008 roku Tadeusz Trzmiel, ówczesny zastępca prezydenta Krakowa ds. inwestycji. Jak dodał, przedsięwzięcie to zwiększy atrakcyjność całej dzielnicy.
Wróciło życie
– To był obraz nędzy i rozpaczy – wspomina Bogusław Kośmider, były wiceprezydent Krakowa i wieloletni radny miejski. – Kiedy właściciele prezentowali swój pomysł, trochę wątpiliśmy w jego realizację. Ale mieli duże przekonanie, że uda się im to zrealizować – dodaje.
Wraz z otwieraniem kolejnych etapów, rosła wiara w sukces. – Widać, że chyba ta część Krakowa mocno zyskała na tym ruchu – stwierdza Kośmider.
W ciągu zaledwie dwóch dekad XXI wieku krajobraz zdominowany przez niszczejące hale dawnych zakładów chemicznych i hałdy odpadów ustąpił miejsca nowoczesnej tkance miejskiej – zarówno biznesowej (obecnie 10 biurowców kompleksu B4B), jak i mieszkalnej. Tak jak zakładał inwestor, szykując na ten cel około 500 mln euro.
Jeszcze 20 lat temu mało osób wyobrażało sobie, że teren ten w sensowny sposób zostanie zagospodarowany. Obecnie kilka inwestycji deweloperskich oferuje około 2,5 tysiąca mieszkań. Największe to Bonarka Living (ponad 600 lokali), Lokum Vista (ponad 700) czy Mieszkaj w Mieście „Bonarka” od Henniger Investment (cztery bloki z blisko 400 mieszkaniami).
Całkowicie przebudowano układ drogowy, wprowadzając estakady nad ulicą Turowicza oraz nowe nitki ulic, takie jak przedłużona ul. Puszkarska. Jednym z ważniejszych elementów spinającym tę przestrzeń stał się zmodernizowany przed kilkoma laty przystanek kolejowy Kraków Bonarka. Dzięki kładce pieszo-rowerowej i integracji z Szybką Koleją Aglomeracyjną teren ten zyskał doskonałe połączenie z centrum miasta.
Bonarka w liczbach – od przemysłowej blizny do nowoczesnego city
8,5 mln euro (ok. 36 mln zł) – tyle kosztowała sama rekultywacja i oczyszczenie skażonych gruntów przed rozpoczęciem budowy.
500 mln euro – łączna kwota, jaką inwestorzy przeznaczyli na budowę centrum handlowego oraz kompleksu biurowego,
Ok. 500 tys. ton – tyle zanieczyszczonej ziemi i odpadów pofabrycznych wywieziono lub zneutralizowano na terenie inwestycji,
Ponad 2 tys. – tyle nowoczesnych mieszkań powstało w bezpośrednim sąsiedztwie dawnych zakładów chemicznych w ciągu ostatniej dekady,
10 – tyle budynków klasy A liczy dziś kompleks biurowy Bonarka for Business (B4B),
100 proc. – o tyle zmieniła się funkcja tego terenu: z zamkniętego, trującego zakładu produkcyjnego w otwartą, wielofunkcyjną przestrzeń miejską.