Kładka na Żabińcu na razie nie powstanie. Trzeba znaleźć nowe miejsce
Przygotowania do budowy kładki nad torami na Żabińcu wróciły do punktu wyjścia. Miasto miało już opracowaną koncepcję tej inwestycji, ale okazała się ona niemożliwa do zrealizowania, bo właściciele gruntów w sąsiedztwie torów nie zgodzili się na ich wykupienie. Teraz przygotowania trzeba rozpocząć od nowa.
O kładkę nad torami mieszkańcy Żabińca walczą od lat. Z powodu braku możliwości bezpiecznego przejścia przez tory nadrabiają sporo drogi, by przez ulicę Żmujdzką dojść do przystanków na al. 29 Listopada. Wielu ryzykuje i przechodzi przez tory nielegalnie, mimo ustawionych znaków zakazu i patroli służb.
Już było blisko
Jeszcze rok temu wydawało się, że sprawa nabrała tempa i zmierza w stronę pozytywnego zakończenia. Po długich staraniach opracowane zostały dwie koncepcje kładki. Pierwsza zakładała przejście pomiędzy ulicami Żabiniec i Langiewicza, w miejscu, gdzie krzyżują się dwie linie kolejowe. Druga propozycja przewidywała kładkę o ok. 250 metrów dalej na północ, mniej więcej na przedłużeniu ulicy Konecznego. Z Żabińca trzeba byłoby do niej dojść pomiędzy istniejącymi budynkami, a jej koniec znalazłby się zaraz obok akademika Uniwersytetu Rolniczego.
Mieszkańcy w konsultacjach społecznych jednogłośnie opowiedzieli się za pierwszą, o wiele wygodniejszą opcją. Teraz wiadomo już jednak, że kładka w tym miejscu nie powstanie. Jak informuje w piśmie do mieszkańca Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, na przeszkodzie stanęły sprawy własnościowe. Teren pod budowę kładki należy częściowo do prywatnych właścicieli, a ci nie wyrazili zgody na jego wykupienie. W takim przypadku nie ma możliwości przejęcia terenu, jak to się dzieje w przypadku wykupów pod budowę dróg. – (…) stwierdzono, że nie jest możliwe wybudowanie przedmiotowej kładki dla pieszych według zaprojektowanych wariantów koncepcji – czytamy w piśmie.
Sprawę przejmie ZIM
Teraz więc ZIKiT rozlicza się z projektantem koncepcji, a sprawę zamierza przekazać Zarządowi Inwestycji Miejskich. Będzie to już kolejna problematyczna inwestycja, którą zajmie się nowa miejska jednostka. To urzędnicy ZIM będą musieli opracować nowe rozwiązanie – prawdopodobnie nie będzie to powrót do drugiej koncepcji, ze względu na jednoznacznie krytyczne opinie mieszkańców. Nawet jeśli ZIM szybko zabierze się do pracy, konieczność rezygnacji z przyjętej koncepcji oznacza opóźnienie w przygotowaniach i powrót do punktu wyjścia.
Przewodniczący dzielnicy Prądnik Biały Jakub Kosek podkreśla, że problem będzie tylko narastał, ponieważ na Żabińcu ciągle powstają nowe bloki. – Będziemy naciskać na to, aby ZIM rozpoczął prace nad nową koncepcją w tym roku – zapowiada.