Kolejna odsłona separacji
Słowak Jaroslav Mihalik odszedł na kolejne wypożyczenie. W ostatnim dniu okna transferowego trafił do Lechii Gdańsk.
To miał być dobry interes dla obu stron: Cracovia wykupuje Jaroslava Mihalika po udanym Euro U-21 w Polsce i szybko sprzedaje. Klub zarabia na zawodniku, a piłkarz, który wprost mówił, że nie wiąże z Pasami przyszłości, zyskuje lepszy kontrakt w bardziej cenionej lidze. Wyszło najgorzej, jak można sobie było wyobrazić.
Janusz Filipiak najpierw nie chciał wykupywać Słowaka ze Slavii Praga, co było racjonalną decyzją. Piłkarz nie zachwycał (gol i dwie asysty w 24 meczach), mentalnie był poza szatnią Cracovii. Prezes Pasów wyczuł jednak możliwość zarobku po udanym turnieju Mihalika i zapłacił za ofensywnego piłkarza 3,5 miliona złotych – najwięcej w historii klubu. Zamiast zarobku sprowadził na siebie problem, który raz na jakiś czas trzeba odsunąć, wypożyczając go do kolejnych klubów.
Filipiak nie wybacza
Mihalik przekreślił swoją przyszłość w Cracovii podczas zgrupowania w Turcji, pół roku po tym, jak został wykupiony ze Slavii Praga. Nie ukrywał, że nie interesuje go gra w Pasach i jest rozczarowany brakiem transferu. Miał prowokować trenerów i próbować wymusić rozwiązanie kontraktu. Czarę goryczy przelał wywiad dla polskiego dziennika.
– Niestety, okazało się, że prezes mówił nieprawdę. Usłyszałem, że jednak nie było żadnych ofert. A może on za moimi plecami odmówił innym drużynom, przekazując mi coś zupełnie innego? I teraz jestem tutaj, choć nie chcę. Marzy mi się liga zagraniczna, najlepiej hiszpańska. Nie ukrywam, że prezes Filipiak swoimi działaniami trochę zniechęcił mnie do futbolu – powiedział Mihalik w rozmowie z dziennikarzem „Przeglądu Sportowego”.
Po tych słowach został ukarany finansowo (40 tysięcy złotych) i odsunięty od pierwszej grupy treningowej.
Kolejne wypożyczenia
Niedługo został wypożyczony do ojczyzny. W 1,5 roku gry dla MSK Żylina rozegrał 41 spotkań w lidze notując dziewięć trafień i siedem asyst. Dobrze radził sobie również w Pucharze Słowacji, gdzie w pięciu występach strzelił cztery gole.
Latem wrócił do Krakowa, trenował z pierwszą drużyną i występował w czwartoligowych rezerwach. Podobnie jak jego rodak Tomas Vestnicky, który w minioną niedzielę zagrał w Cracovii po dwóch latach przerwy. Powrót Mihalika był jednak wykluczony. Przy Kałuży słów takich jak o Filipiaku w „Przeglądzie Sportowym” się nie wybacza.
Mihalik jest dla Cracovii dużym problemem, bo jego kontrakt wygasa dopiero w połowie 2021 roku. Najbliższy rok spędzi na kolejnym wypożyczeniu – tym razem w Lechii Gdańsk. Trzecia drużyna poprzedniego sezonu ma prawo do jego pierwokupu. Jest więc szansa, że nieudany związek Pasów i Mihalika skończy się rok wcześniej.