Kolejna tradycja Cracovii. Teddy Bear Toss po raz 10. na lodowisku
Po pierwszym golu dla gospodarzy lub ostatniej syrenie (jeżeli krakowianie nie trafią do bramki) na tafli wylądują setki, a może tysiące pluszowych maskotek.
Akcję z rzucaniem na na lód maskotek, które potem trafiają do chorych i potrzebujących dzieci, Polacy zaczerpnęli od Kanadyjczyków. Pomysł narodził się w głowie Dona Larsona, dyrektora marketingu klubu Kamloops Blazers. W historii zapisała się data 5 grudnia 1993 roku, gdy po pierwszym golu na lodzie zaroiło się od ponad 2400 misiów.
Polskie kluby organizują Teddy Bear Toss od ponad dekady. 7 grudnia ubiegłego roku dziesiątą edycję zorganizował GKS Tychy, a już za kilka dni – w niedzielę 14 stycznia o godzinie 17 – jubileuszowa odsłona akcji odbędzie się na lodowisku Cracovii przy ulicy Siedleckiego 7. Każdy z kbiców, kto przyniesie ze sobą pluszową maskotę, będzie mógł kupić bilet za symboliczną złotówkę. Pluszaki muszą być jednak nowe i szczelnie zapakowane w foliowy woreczek, by po rzuceniu na taflę nie uległy zawilgoceniu.
– Pomysł narodził się dość spontanicznie. Pomyśleliśmy, że z powodzeniem organizujemy to na lodowisku, to dlaczego nie można tego przenieść na piłkę? Z Ekstraklasą skontaktowaliśmy się kilka tygodni wcześniej i były do rozwiązania dwa „problemy”: zgoda na rzucanie maskotek i związane z akcją wydłużenie spotkania, co jest ważne z punktu widzenia stacji posiadającej prawa telewizyjne. Organizator rozgrywek był nam bardzo przychylny – mówił LoveKraków.pl Przemysław Staniek, ówczesny rzecznik prasowy klubu.
W 2022 roku kibice rzucali misie na murawę w spotkaniu przeciwko Wiśle Płock. Gospodarze wygrali 3:0, a pierwszego gola, na którego oczekiwali kibice z maskotkami, już w 9. minucie strzelił Kamil Pestka. W ubiegłym sezonie wybrano rywalizację z Zagłębiem Lubin. Wówczas gospodarze nie spisali sie najlepiej, ulegając 0:1, i misie wylądowały na boisku dopiero po końcowym gwizdku sędziego.