Kolejny wyrok dla kierowcy „innowacyjnych” przewozów
Inspekcja Transportu Drogowego w czasie kontroli 1 października 2018 roku ukarała kierowcę tzw. innowacyjnych przewozów. Mężczyzna na kwitku zobaczył 10 tys. złotych, ale kwoty tej nie zamierzał uiścić. Złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie.
Dwoje pasażerów (w tym jeden urzędnik) zamówiło samochód przez jedną z aplikacji, aby dojechać na dworzec autobusowy w Krakowie. Opłata za usługę po rabacie została określona na nieco ponad 9 złotych.
W czasie przejazdu wyszło, że kierowca nie posiada zarejestrowanej działalności gospodarczej i nie można go znaleźć w bazie Referatu Transportu i Ewidencji Pojazdów Urzędu Miasta oraz Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Mężczyzna nie miał zezwolenia na wykonanie zawodu przewoźnika ani licencji na wykonywanie transportu drogowego.
Pełnomocnik ukaranego sformułował 10 zarzutów m.in. te dotyczące braku sprawdzenia jak dochodzi do skojarzenia kierowcy z pasażerem, do jakiego podmiotu trafiają pieniądze za kurs. – Skarżący podkreślił, że nie otrzymał wynagrodzenia za swoje czynności od pasażera w kwocie i w sposób podany przez niego – referowała WSA.
Bez wątpliwości
Sąd oddalił skargę i przychylił się do ustaleń inspektorów, twierdząc, że „przewóz został wykonany w celach zarobkowych, na zamówienie klienta poprzez aplikację T., samochodem osobowym, który nie był oznakowany jako taksówka”.
– Dlatego też nie ulega wątpliwości, iż w sprawie nie miał miejsca przewóz taksówką, jak również niezarobkowy przewóz grzecznościowy. O odpłatnym, a więc zarobkowym charakterze spornego przejazdu, przesądza fakt, że pasażerom opłata za wykonanie tej usługi przewozu została określona w aplikacji – orzekł WSA.
Co więcej, skarżący używając platformy internetowej świadczył „usługę przewozu we własnym imieniu i na własny rachunek”.