Wyścig o awans do Ekstraklasy staje się coraz bardziej kuriozalny. Cracovia z czterech wiosennych meczów wygrała zaledwie dwa. W Wielką Sobotę skompromitowała się w Ostródzie, przegrywając ze Stomilem aż 0:3. Nie przeszkodziło jej to jednak odrobić całej straty do Floty Świnoujście i z trzeciego miejsca zajmowanego po jesieni, wdrapać się na fotel lidera.
Pisaliśmy ostatnio, że kiedy zawodnicy Cracovii opuszczają granice stolicy Małopolski, każdorazowo pachnie to utratą punktów. Wystarczyło kilka dni, by taka opinia zalazła swoje potwierdzenie. Wycieczka na Mazury zakończyła się dla nich najwyższą porażką w sezonie. A trzeba pamiętać, że rywalem był zespół ze strefy spadkowej, który na 19 okazji tylko dwa razy poznał smak zwycięstwa. Wczoraj zawodnicy z Olsztyna doczekali się swojej własnej, prywatnej Wielkiej Soboty. Być może odrobinę pomogły im fatalne warunki atmosferyczne, ale w wygranej trzema bramkami nie może być przeceż cienia przypadku.
Potwierdzają to słowa Wojciecha Stawowego. - W tym meczu była tylko jedna drużyna, która ma cel i chce go realizować. Był to Stomil - irytował się. - Przewyższali nas determinacją i skutecznością. Zresztą trudno w przypadku Cracovii mówić o skuteczności, kiedy przez 90 minut nie stwarzamy sobie sytuacji podbramkowej. Jeszcze bardziej dosadny był znany specjalista od medialnego samobiczowania, Mateusz Żytko: - Trzeba spuścić kurtynę milczenia nad naszą grą i przeprosić naszych kibiców, bo przyjechali na marne taki szmat drogi. Praktycznie nie było nas na boisku.
Pasy z 40 punktami pozostały na fotelu lidera, bo po raz piąty z rzędu przegrał niedawny lider ze Świnoujścia. Flota najwyraźniej walkę o Ekstraklasę już odpuściła, jednak zespół Stawowego musi z niepokojem oglądać się za plecy. Trzeci Zawisza ma zaledwie punkt straty, a w zanadrzu odwołany mecz z Okocimskim. Z dwoma oczkami mniej, ale i dwoma zaległymi spotkaniami czai się czwarta Termalica. A kto wie, czy z nierównej formy faworytów nie skorzystają jeszcze GKS Tychy (36 pkt) i Miedź Legnica (34 pkt). Pierwsza liga może w tym roku trzymać w napięciu do ostatniej kolejki.
Stomil Olsztyn - Cracovia Kraków 3:0 (1:0)
Suchocki 43, Piceluk 59, Kaczmarek 63
Stomil: Skiba - Bucholc, Kaczmarek (88 Kun), Remisz, Baranowski, Hempel, Glanowski, Jegliński, Lech, Suchocki (85 Kaźmierowski), Piceluk (78 Żwir)
Cracovia: Pilarz - Struna, Żytko, Kosanović, Marciniak - Zejdler (73 Zieliński), Szeliga (73 Dąbrowski), Budziński - Steblecki (52 Bernhardt), Boljević, Dudzic
Żółte kartki: Żytko (Cracovia)