Koń przewrócił się w centrum miasta

Koń dorożkarski przewrócił się dziś po południu na ul. św. Jana. Szybko utworzyło się wokół zbiegowisko, które tylko dodatkowo zestresowało zwierzę. Na miejscu pojawili się szybko inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, którzy wezwali na miejsce weterynarza.

Do zdarzenia doszło ok. godz. 13.30. – Niestety zebrała się tam spora ilość gapiów, którzy dość głośno pokazywali swoją dezaprobatę do zaistniałej sytuacji, czym cały czas bardzo stresowali konia. Koń nie był w stanie ustać na nogach, ale leżeć też nie chciał a ludzie wciąż wykrzykiwali co bardzo denerwowało zwierzę – opisuje zdarzenie KTOZ.

Inspektorzy towarzystwa, którzy przybyli na miejsce, napotkali na spory problem. Okazało się nim znalezienie weterynarza, który po pierwsze znałby się na udzielaniu pomocy koniom, a po drugie – mógłby szybko dotrzeć do centrum miasta. – Wykonaliśmy mnóstwo telefonów, aby znaleźć lekarza weterynarii, który przyjedzie na miejsce by podać zwierzęciu leki uspokajające, zanim przyjedzie wezwany koniowóz – czytamy na Facebooku.

Ostatecznie się udało, choć oczekiwanie trwało kilkadziesiąt minut. U konia stwierdzono mięśniochwat – poważną chorobę mięśni, pojawiającą się najczęściej wówczas, gdy koń wraca do pracy po kilkudniowej przerwie. Zwierzę zostało przewiezione do stajni, gdzie czekał już na nie kolejny lekarz weterynarii. KTOZ zapowiada, że będzie monitorował stan zwierzęcia.

AKTUALIZACJA: Według relacji mieszkanki, która opisała zdarzenie "Gazecie Wyborczej", dorożkarz nie zatrzymał dorożki, mimo iż zwierzę utykało. Ją samą natomiast próbował pogonić niewybrednym słowem. "Koszmarem" miał być też sposób, w jaki załadowano konia do przyczepy.

AKTUALIZACJA: Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich odcięło się od tej sprawy, informując, iż dorożkarz, który brał udział w zdarzeniu, nie należy do SDK. "Równocześnie wyrażamy wielki smutek z powodu zaistniałej sytuacji" - czytamy w oświadczeniu.