Koniec koszmaru drogowego pod teatrem. Nowe światła mają wszystko załatwić
Newralgiczne miejsce
Czego nie udało się skończyć w połowie lutego, powinno się udać przed Wielkanocą.
Widząc zaangażowanie ekip remontowych, można mieć uzasadnioną nadzieję, iż z tegoroczną święconką przejdziemy do kościoła filipinów odnowionym skrzyżowaniem od strony Legionów czy północnych części ulic Piłsudskiego czy Brodzińskiego.
A i kierowcy w dużo lepszych nastrojach będą mogli włączyć się do ruchu w tym newralgicznym miejscu.
Horror jak z filmu
Skrzyżowanie ulic Legionów i Mickiewicza, znajdujące się na wysokości teatru i magistratu, to istna zmora dla wszystkich użytkowników drogi w tym miejscu.
Tam koncentruje się ruch samochodów jadących od ul. Lwowskiej czy Szpitala im. Edwarda Szczeklika w kierunku Mościc. Z kolei z pasów korzystają spacerujący w kierunku Parku Strzeleckiego, Pałacu Młodzieży i teatru czy uczniowie pobliskich szkół pędzący po lekcjach do busów.
Nie zawsze bywa tam bezpiecznie, gdyż droga od strony wschodniej biegnie z górki i zmotoryzowani często rozpędzają swoje pojazdy, mając za nic los pieszych.
Trwający przez lata koszmar i harmider w godzinach szczytu był w tym miejscu nie do opisania. Mieszkańcy przemykali tuż przed maskami pojazdów, kierowcy trąbili, klęli na czym świat stoi, bo dodatkowo przychodziło im tkwić w długich korkach.
Pędź „na zielonym” niczym Usain Bolt
Kilka lat temu ktoś w magistracie wpadł na pomysł, by nieco ucywilizować komunikację w opisywanym miejscu.
I postawiono światła. Takie nowoczesne. Z sygnalizacją od strony pieszych chcących przejść na drugą stronę jezdni. Ale umiejscowiono ją tylko wzdłuż ulicy Mickiewicza. Ulica Legionów pozbawiona została tego przywileju.
Problem udało się rozwiązać połowicznie. Początkowo mało kto przejmował się nowym rozwiązaniem komunikacyjnym. Kierowcy jeździli „na pamięć”, piesi drżeli o życie i pomstowali. Z czasem wszyscy przyzwyczaili się do nowego. I cywilizacyjnie też jakoś to wyglądało. Ale nie wszystkim udało się dogodzić.
Bo w jaki sposób przez ruchliwą ulicę miała przebiec staruszka lub osoba niepełnosprawna, skoro światło zmieniało się na czerwone już po ośmiu sekundach? I jak miał jechać w stronę Akademii Tarnowskiej miłośnik sztuki wysokiej, który swoje auto zostawił przy Legionów obok teatru, skoro trzymał go zakaz skrętu w lewo?
Teraz będzie za to inteligentnie
Wkrótce wszystko się zmieni. A to dzięki inwestycjom za 859 tysięcy złotych, z których lwią część dostaliśmy z Unii Europejskiej. Co konkretnie?
A co z pieszymi. Czy nadal będą musieli w sprinterskim tempie przedostawać się na drugą stronę ulicy Mickiewicza?
– Sygnalizacja zostanie włączona do Inteligentnego Systemu Transportowego. Ruch w tym miejscu będzie lepiej monitorowany. Oczywiście, że będziemy się starali, by piesi mogli korzystać w jak najbardziej bezpiecznych warunkach z przejścia. Bo widzimy niejednokrotnie, że przepis o pierwszeństwie bywa w tym miejscu martwym zapisem – dodaje Bochenek.