Konsul USA: Czuję się tu jak w domu [Rozmowa]

O Smoku Wawelskim, ale i o współpracy z amerykańskimi firmami rozmawiamy z nowym Konsulem Generalnym USA w Krakowie, Walterem Braunohlerem.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: Objął Pan stanowisko w Krakowie przed kilkunastoma dniami. Czy to Pana pierwszy pobyt w naszym mieście?

Walter Braunohler, Konsul Generalny USA w Krakowie: Byłem tu kilka miesięcy temu, kiedy uczyłem się języka polskiego. Ale tylko przez parę dni, więc w zasadzie dopiero teraz poznaję Kraków.

To było już przygotowanie do pracy w Polsce?

Tak, przez cały ostatni rok uczyłem się języka i poznawałem polską kulturę.

Co Pan pomyślał po usłyszeniu propozycji przyjazdu do Krakowa?

To było jak sen. Kiedy Amerykanin myśli o Europie, to wyobraża sobie właśnie takie miejsce, jak Kraków. Wspaniała historia, zabytki, zamek, rzeka przepływająca przez miasto… To taki obraz, który jest zakodowany w głowach. Ale z drugiej strony, Kraków to też centrum technologii. Właśnie wróciłem po wizycie w jednej z amerykańskich firm informatycznych, która zatrudnia 750 osób. Oni wybrali Kraków ze względu na utalentowanych młodych ludzi i dobre uczelnie, a teraz rozwijają się w szybkim tempie. Jest dużo takich firm, które doceniają potencjał Krakowa i Małopolski. A jednym z zadań konsulatu jest ich wspieranie. Tak więc w Krakowie przeszłość i przyszłość się spotykają.

Co zdążył Pan już tutaj zobaczyć?

Oczywiście, byłem na Wawelu. Mam trójkę dzieci i wszystkie są zafascynowane Smokiem Wawelskim i tym, jak zieje ogniem. Sam od dziecka kocham polskie jedzenie, więc dobrze wspominam festiwal pierogów na Małym Rynku. Zjadłem za dużo, ale było warto. Staramy się z rodziną chodzić w różne miejsca i próbować różnych polskich dań.

 

A jakie są Pana zadania i obowiązki jako konsula USA w Krakowie?

Reprezentuję amerykański rząd w południowej części Polski. Pracujemy tu w porozumieniu z ambasadą w Warszawie. A tak na co dzień mamy całe mnóstwo zajęć. Ułatwiamy wymiany studentów i wykładowców pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Współpracujemy z amerykańskim biznesem, który inwestuje na tym obszarze, amerykańskie firmy zatrudniają w Polsce ponad 200 tysięcy pracowników. Załatwiamy też urzędowe sprawy, by Polacy mogli bez przeszkód odwiedzić USA, czy to w celach biznesowych, turystycznych czy edukacyjnych. I angażujemy się w różne akcje kulturalne, takie jak trwający Letni Projektor.

Spotkał się Pan już z lokalnymi władzami, m.in. z prezydentem miasta i z marszałkiem województwa. Jakie są możliwe pola współpracy?

Dobra wiadomość jest taka, że kontakty już teraz są bardzo rozwinięte. Współpracujemy w wielu dziedzinach zarówno na poziomie miejskim, jak i wojewódzkim. Ja sam zostałem bardzo ciepło przyjęty. Zresztą nie tylko przez urzędników, także przez ludzi na ulicach. Rozpoznają mnie, mówią, że widzieli mnie na Facebooku.

Filmik na profilu konsulatu zrobił furorę.

To wszystko przynosi dużo radości. Już teraz mogę powiedzieć, że czuję się tu jak w domu.