Kontrowersyjny karny pogrążył Cracovię. Pasy przegrały z ostatnią Lechią przy pustym sektorze gości [ZDJĘCIA]

Cracovia potwierdziła, że lepiej gra, kiedy nie jest faworytem. W sobotę spokojnie mogła z Lechią prowadzić, ale przegrała po rzucie karnym w samej końcówce. Dla przyjezdnych to pierwsze trzy punkty od ponad dwóch miesięcy i przełamanie po ośmiu meczach bez wygranej.

Jacek Zieliński przegrał tylko trzy z siedemnastu meczów ligowych z Lechią. Gdańszczanie notowali długą serię bez wygranej. Wszystkie fakty wskazywały jako faworyta gospodarzy, ale Cracovia, która potrafiła w tym sezonie świetnie grać z czołówką (wygrała m. in. z Legią, czy Rakowem, urwała punkt Pogoni), nie zdołała pokonać teoretycznie słabszej i walczącej o wyjście ze strefy spadkowej Lechii.

Przewrotna piłka

Po głośnych protestach Cracovia ruszyła do odrabiania strat i w samej końcówce w zasadzie nie schodziła z połowy rywali, walcząc o wyrwanie Lechii choćby punktu. Miała doskonałe sytuacje, ale bramka Kuciaka była jak zaczarowana. Trzeba przyznać, że doświadczony golkiper także został jednym z bohaterów Lechii, ratując swoją drużynę z opresji w gorącym momencie, broniąc m. in. w sytuacji sam na sam.

W 89. minucie w polu karnym po starciu z przeciwnikiem przewrócił się Patryk Makuch, ale tym razem sędzia pozostał niewzruszony i nie podyktował drugiego w tym meczu karnego. Potem świetnych okazji nie wykorzystali Rodin oraz Loshaj, a także Makuch.

Jedyny gol w tym spotkaniu dał Lechii przełamanie, na które czekała od ośmiu meczów. Po spotkaniu radość w zespole gości była duża, ale piłkarze Lechii nie mogli świętować jej ze swoimi kibicami, którzy nie przyjechali do Krakowa, ze względu na - oficjalnie - remontowany sektor gości. W praktyce, Cracovia nie wpuściła kibiców Lechii na kolejny z rzędu mecz na swoim stadionie. A przy Kałuży pozostał wielki niedosyt i płynące do arbitra pretensje.

Cracovia - Lechia Gdańsk 0:1 (0:0)

Bramka:
Paixao (84. - karny).

Cracovia:
Niemczycki - Kakabadze, Rodin, Ghita, Jugas (85. Jaroszyński), Siplak - Rasmussen (85. Knap), Rakoczy (64. Makuch), Oshima (26. Loshaj), Myszor (46. Konoplianka) - Kallman.

Lechia: Kuciak - Castegren, Nalepa, Abu Hanna, Pietrzak - Clemens (90. Koperski), De Kamps (46. Kałuziński), Kubicki, Gajos (86. Tobers), Durmus (75. Conrado) - Paixao.

Żółte kartki:
Rasmussen, Kalmann, Kakabadze, Loshaj, Niemczycki - de Kamps, Gajos, Kubicki, Tobers.

Sędziował:
Damian Sylwestrzak z Wrocławia.