Kościół odda bonifikatę miastu? Wiceprezydent: Nie ma podstaw prawnych
Miasto odpowiada radnemu
Stanisław Mazur odniósł się do zastrzeżeń radnego Tomasz Leśniak w sprawie sprzedaży działki z bonifikatą parafii na Kurdwanowie. Jak poinformował zastępca Aleksandra Miszalskiego, magistrat nie wystąpił i nie zamierza występować z takim roszczeniem.
Radny Nowej Lewicy przekonywał, że grunty przy ul. Łowienickiej, sprzedane w 2013 roku z 70-procentowym upustem, miały służyć celom sakralnym. Tymczasem – według jego wiedzy – przez lata pozostały niezagospodarowane.
Po szeregu analiz
W odpowiedzi miasto przypomniało kulisy transakcji. Rada Miasta zgodziła się na bezprzetargową sprzedaż działek parafii jeszcze w 2012 roku, a umowę zawarto 7 lutego 2013 r. Bonifikata była możliwa właśnie dlatego, że nabywcą była parafia.
Jak poinformował wiceprezydent, obowiązek zwrotu bonifikaty pojawia się tylko wtedy, gdy nieruchomość zostanie sprzedana albo wykorzystana na inne cele niż te, które uzasadniały ulgę – i to przed upływem 10 lat. W tym przypadku, jak podkreślono, taki scenariusz nie miał miejsca.
Miasto wskazało, że od dnia zawarcia umowy do dziś działki pozostają własnością parafia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Co więcej, w tym czasie „nabywca nie zbył nieruchomości, a także nie wykorzystał jej na inne aniżeli uzasadniające udzielenie bonifikaty cele, które ewentualnie mogłaby kwestionować gmina”.
Nie będzie zwrotu
To właśnie ten argument przesądził o stanowisku magistratu. Skoro, w ocenie urzędu, nie doszło ani do sprzedaży gruntów, ani do zmiany ich przeznaczenia, miasto uznało, że nie ma podstaw prawnych do domagania się pieniędzy. Podsumowano krótko: w związku z tym nie występowano z roszczeniem o zwrot bonifikaty.
Leśniak przekonuje, że chodzi o zasadę i równe traktowanie wszystkich beneficjentów miejskich ulg. Magistrat odpowiada, że kluczowe są konkretne przesłanki zapisane w prawie – a tych, jego zdaniem, w tej sprawie nie ma.
Tło sporu
Działki przy ul. Łowienickiej na Kurdwanowie od lat pozostają niezabudowane, co stało się impulsem do interpelacji. Radny liczył, że miasto dokładniej przyjrzy się sprawie i rozważy zwrot bonifikaty. Odpowiedź wiceprezydenta pokazuje jednak, że urząd uznaje temat za zamknięty.