Kosmetyczne zmiany nazw przystanków za kilkadziesiąt tysięcy złotych
Od soboty zmieniają się nazwy dwóch przystanków. Odtąd, zamiast nazwy „Plac Centralny” na rozkładach i tabliczkach przystankowych zobaczymy nazwę „Plac Centralny im. Ronalda Reagana”, a „Rondo Kocmyrzowskie” zamieni się w „Rondo Kocmyrzowskie ks. Adama Gorzelanego”. Tak zdecydowała Rada Miasta. Pomysłodawcą projektu jest Stanisław Rachwał, radny PiS.
Nie wszyscy mieszkańcy Krakowa podchodzą entuzjastycznie do tego pomysłu. – Proponuję zatem zmienić nazwy: Politechnika na Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki, AGH na Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica, AWF na Akademia Wychowania Fizycznego im. Bronisława Czecha i tak dalej zgodnie z pełnymi nazwami – pisze jeden internauta na stronie Radia Kraków.
Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu nie miał większego problemu, by zaakceptować pomysł radnego Rachwała. Według urzędników, nie będzie się to wiązać z żadnymi kosztami.
– Trudno mówić o dodatkowych kosztach zmian w rozkładach jazdy, gdyż wprowadzamy je równolegle ze zmianami w funkcjonowaniu komunikacji – także w tym przypadku się to pokryje – tłumaczy Piotr Hamarnik z zespoły prasowego ZIKiT-u.
Faktycznie, zmiany pokrywają się z puszczeniem nowej linii tramwajowej z Nowej Huty na Ruczaj, więc rozkłady jazdy tak czy inaczej będą musiały zostać zmienione. Jednak innego zdania jest Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy MPK.
– Wymaga to m.in. wymiany wszystkich rozkładów jazdy na przystankach na całej długości wszystkich linii tramwajowych i autobusowych, które przejeżdżają przez Plac Centralny i Rondo Grzegórzeckie, nagrania nowego komunikatu do systemu głosowego zapowiadania przystanków, przeprogramowania tablic wyświetlających trasę przejazdu oraz wymiany wszystkich map komunikacji tramwajowej, które są umieszczone na wszystkich przystankach tramwajowych i w wagonach. W sumie po podliczeniu wszystkich wydatków ta, wydawałoby się drobna zmiana nazwy, będzie kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych – mówi Marek Gancarczyk.
W 2004 roku uchwałą Rady Miasta pl. Centralny został „Placem Centralnym im. Ronalda Reagana”, a Rondo Kocmyrzowskie zmieniło się w „Rondo Kocmyrzowskie księdzy Adama Gorzelnego”. Radny Stanisław Rachwał od 2011 roku walczył o to, by używać pełnej nazwy tych miejsc. – W dokumentach Urzędu Miasta, a także przewoźników transportu miejskiego zapomina się o dokonanych zmianach w nazewnictwie. Według znawców języka polskiego powinno podawać się pełną nazwę, a jeśli jest to niemożliwe, z braku miejsca, to nazwisko winno mieć pierwszeństwo. Zatem jest rzeczą niezrozumiałą trwanie przy starej nazwie – mówił radny na łamach „Dziennika Polskiego” w 2011 roku.
Wtedy to wiceprezydent Tadeusz Trzmiel uważał, że nie ma podstaw do zmian, a nazwy przystanków powinny być krótkie i ułatwiać pasażerom orientację.
A co do orientacji. Zapytaliśmy Małgorzatę Jantos, radną PO, czy głosowała za przyjęciem uchwały zmieniającej nazwy przystanków. – Nie pamiętam. Zwykle pilnuję tego w przypadku postulatów o zmianę nazw ulic, bo wiem z jakimi wiąże się to kosztami – powiedział radna, przyznając, że zmiana ta nie ma większego sensu i wygeneruje niepotrzebne koszty.
CZYTAJ TEŻ:
Zmiany w nocnej komunikacji - dwie nowe linie, likwidacja 609 i zmiana tras