Kracik punktuje ZTP. W tle napięcia z dyrektorem jednostki i ostre cięcia w komunikacji miejskiej
Urzędnik odpowiedzialny za nadzór nad ZTP zapowiedział jednak audyt budżetu jednostki i skrytykował sposób nadzoru nad realizacją kontraktu z firmą Mobilis. Padły też gorzkie słowa o napięciach między MPK a prywatnym przewoźnikiem.
„To plotka”
Na pytanie, czy ZTP dostał nakaz cięcia wszystkiego, co się da, Kracik odpowiedział krótko: – To plotka.
Jak podkreślił, od 21 czerwca wprowadzono jedynie wakacyjny rozkład jazdy, co oznacza zmniejszenie liczby kursów o około siedem procent – zarówno w MPK, jak i Mobilisie. – Po wakacjach wracamy do poprzedniego rozkładu jazdy – zapewnił.
Dodatkowe ograniczenia mają dotyczyć jedynie linii objętych remontami, m.in. na Mogilskiej, Piłsudskiego i Starowiślnej. Kracik zaznaczył też, że nie ingerował w szczegółowy układ linii. – To już problem „kuchni” Zarządu Transportu Publicznego. W to prezydent Miszalski ani ja nie ingerowaliśmy – dodał.
Audyt ZTP
Kracik zapowiedział audyt budżetu ZTP. Powodem są rozbieżności w danych finansowych przekazywanych przez jednostkę. – Jestem w posiadaniu odpowiedzi udzielanych przez ZTP w trybie dostępu do informacji publicznej, które są dość rozbieżne. Raz podają, że to było 9 milionów, raz że 15. To trzeba po prostu powyjaśniać – mówił prezydent.
Ma chodzić o decyzje dotyczące wynajmu dwóch samochodów do obsługi systemu LajkBusa, zmiany czcionki czy wynajmu biletomatów.
Audyt ma przeprowadzić zewnętrzny ekspert, który otrzymał już dokumenty i ma przedstawić pierwsze wnioski w tym tygodniu.
„To nie jest śmieszne”
Prezydent odniósł się też do licznych problemów związanych z funkcjonowaniem firmy Mobilis, która od października realizuje nową dziesięcioletnią umowę z miastem. Zastrzeżenia dotyczą m.in. awarii autobusów, niesprawnej klimatyzacji i jakości taboru.
– To nie jest śmieszne, sprawa jest poważna. Pasażerowie nazywają to „sauną na kółkach” – powiedział Kracik. Zwrócił uwagę na dużą liczbę uchybień. – W porównywalnym okresie ubiegłego roku kary dla MPK wyniosły około 700 tysięcy złotych, a dla Mobilisa 1,3 mln. Uchybienia są znowu 12 razy większe niż w MPK – wyliczał.
Prezydent przypomniał, że umowa z Mobilisem była decyzją poprzednich władz miasta i została „odziedziczona”. Jednocześnie zaznaczył, że miasto będzie egzekwować wszystkie zapisy kontraktu. – Jeżeli takie działania zostaną podjęte, to albo przewoźnik się dostosuje do standardów, albo uzna, że nie jest w stanie im sprostać i wtedy ta umowa przestanie obowiązywać – zapowiedział.
„Dziadostwo pod naszym szyldem”
Kracik ujawnił też napięcia między MPK a Mobilisem, m.in. na tle wizerunku komunikacji miejskiej. – Kłopot polega na tym, że wrócono do oznakowywania autobusów jako Komunikacja Miejska Kraków. Ten wspólny napis dla MPK i dla Mobilisa został odebrany bardzo źle w MPK. Był jeszcze pomysł Zarządu Transportu, żeby również na koszulach były naszywki tożsame. Tu już się związkowcy zbuntowali i ZTP musiał się z tego pomysłu wycofać – mówił.
– To jest bardzo dobry objaw, kiedy ludzie identyfikują się z firmą i dbają o jej dobre imię. Po prostu boli ich, że ktoś pod ich szyldem robi dziadostwo – dodał prezydent.
„Franek nie otworzył przede mną serca”
Pytany o przyczyny promowania Mobilisa przez ZTP, Kracik zasugerował różnice zdań z dyrektorem Łukaszem Frankiem. – Serca przede mną dyrektor Franek w tej sprawie nie otworzył – powiedział, wyraźnie dystansując się od działań jednostki.
Podkreślił jednak, że niezależnie od ocen, umowa z Mobilisem obowiązuje i będzie rozliczana zgodnie z jej zapisami.