Kraków to centrum żebractwa, chamstwa i pijaństwa?
Tak twierdzą radni dzielnicy I, którzy apelują do prezydenta, aby służby miejskie – straż miejska, policja i kontrolerzy MPK –wykonywali swoje obowiązki rzetelnie i nie traktowały czynów popełnianych przez osoby zakłócające porządek publiczny jako tych o małej szkodliwości. Ważne jest także to, by sami krakowianie nie dawali pieniędzy żebrakom, w czym ma pomóc akcja informacyjna.
Lista grzechów
– Jak co roku wraz z przyjściem letniej pogody Kraków staje się centrum żebractwa, chamstwa i pijaństwa. Ze względu na dużą ilość turystów ściągają do nas osoby bezdomne, alkoholicy i żebracy – często oszuści podszywający się pod biednych ludzi – napisali radni w uzasadnieniu uchwały kierunkowej dla prezydenta Krakowa.
Jednocześnie samorządowcy twierdzą, że rozumieją dramat życiowy części z nich, ale uważają, że dawanie jałmużny nie jest metodą na skuteczną pomoc i powinny się tym zająć organizacje charytatywne. – Ofiarowując datki zachęcamy coraz więcej tego typu osób do przyjazdu do Krakowa w celu żebrania, a nie podjęcia uczciwej pracy – twierdzą.
Radnym przeszkadza również, że takie osoby śpią na ławkach i korzystają z komunikacji miejskiej bez biletów oraz że uprzykrzają innym pasażerom podróż z racji tego, że wydzielają nieprzyjemne zapachy. Do listy grzechów trzeba też dopisać: zaczepianie mieszkańców i turystów w ogródkach kawiarnianych i restauracjach, załatwianie potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych, a do żebrania wykorzystywanie dzieci, co w opinii radnych jest skrajnie niemoralne.
Nie zabronią siedzenia na ławkach
Starszy sierżant Krzysztof Łach z biura prasowego małopolskiej policji zaznacza, że policjanci wszystkie zgłoszenia i sugestie traktują poważnie. – Każdorazowo zgłoszenie jest oceniane przez służbę dyżurną i jeżeli tylko posiadamy wolny patrol, to jest on przydzielany do rozwiązania zaistniałego problemu – informuje sierżant Łach. – Pamiętajmy jednak, aby uzbroić się w cierpliwość, ponieważ w pierwszej kolejności radiowozy kierowane są do zgłoszeń, w których istnieje realne zagrożenie dla życia bądź zdrowia ludzkiego – dodaje.
Policjant przypomina także o tym, że nie można nikomu zabronić siedzenia na ławkach, a jak już sytuacja wymaga interwencji, ludzie bezdomni są kierowani do miejsc, gdzie mogą uzyskać jakąś pomoc. – Zapewniamy też, że wszystkie popełniane czyny zabronione są skrupulatnie rozliczane – deklaruje Krzysztof Łach.
Zarzuty, że kontrolerzy nie wykonują swoich obowiązków rzetelnie, odbija Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. – Kontrolerzy powinni poprosić pasażera, który nie ma biletu, a jest bezdomny, aby opuścił pojazd, ponieważ prawo nie daje im podstaw do nakazania takiej osobie opuszczenia tramwaju czy autobusu – wyjaśnia Gancarczyk. Również sam zapach nie może być powodem zabronienia korzystania z komunikacji miejskiej.
„Nasze akcje przynoszą skutki”
Z częścią diagnozy radnych zgadza się rzecznik prezydenta Krakowa Monika Chylaszek. – Nie zgadzam się natomiast z tym, że problem narasta. Jeszcze kilka lat temu na ulicach naszego miasta mieliśmy mnóstwo Romów. A jak podkreśla Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, problem bezdomnych i żebrzących zmienia się – mówi Monika Chylaszek.
Pomysł na organizowanie akcji uświadamiających krakowian, aby ci nie dawali pieniędzy ludziom na ulicy też nie jest nowy. – My to robimy i robić będziemy. Przekonujemy mieszkańców, żeby wspomagali organizacje zajmujące się osobami biednymi i z tego jak działają te organizacje można wywnioskować, że akcje docierają do krakowian – twierdzi rzecznik prezydenta.