Kraków na skraju bankructwa. Do akcji wkracza RIO

Regionalna Izba Obrachunkowa uznała, że plany finansowe Krakowa na 2030 rok są nierealne. Wszczęto postępowanie wobec uchwały Rady Miasta Krakowa.

Regionalna Izba Obrachunkowa w Krakowie wszczęła postępowanie w sprawie uchwały Rady Miasta Krakowa dotyczącej Wieloletniej Prognozy Finansowej (WPF). Kontrolerzy uznali, że zapisy przyjęte przez radnych nie są realistyczne i mogą w przyszłości zagrozić budżetowi miasta.

Czym jest RIO i co robi?

Regionalne izby obrachunkowe to państwowe organy nadzoru nad finansami samorządów. Sprawdzają, czy gminy i miasta uchwalają budżety oraz prognozy finansowe zgodnie z prawem, a także opiniują możliwość spłaty długu i udzielania pożyczek.

RIO może wstrzymać wykonanie wadliwej uchwały i stwierdzić jej nieważność, jeśli narusza przepisy. W praktyce to „bezpiecznik” chroniący finanse samorządów przed nadmiernym zadłużeniem i błędami w planowaniu budżetowym.

Uchwała Regionalnej Izby Obrachunkowej
Uchwała Regionalnej Izby Obrachunkowej

Za mało na spłatę długu

RIO zwróciła uwagę, że w prognozie na 2030 rok wydatki na obsługę długu spadają o prawie 27 mln zł, choć miasto w tym samym czasie planuje zaciągnąć nowe zobowiązania na 155 mln zł. Według Izby nie wyjaśniono, skąd taka rozbieżność.

– Dokument nie zawiera objaśnień, które potwierdzałyby, że dane są realne – podkreślono w uzasadnieniu.

Wątpliwości w innych częściach prognozy

RIO wskazuje też, że w latach 2028–2030 magistrat zaplanował duże cięcia wydatków bieżących – w sumie ponad 300 mln zł, ale nie podał powodów. 

Podobnie nie uzasadniono wzrostu wpływów z podatków w 2029 roku, czy planowanych nadwyżek budżetowych mimo zwiększonych przychodów z długu.

Mariusz Kękuś, radny PiS
Mariusz Kękuś, radny PiS
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Ostrzeżenia radnych

Podczas październikowej sesji, na której radni głosowali nad zmianami w prognozie finansowej, część z nich już wtedy ostrzegała przed skutkami rosnącego zadłużenia miasta.

Radny Mariusz Kękuś z klubu Prawa i Sprawiedliwości mówił o konieczności przerwania spirali zadłużenia.

– Jest to po prostu błędne koło. Jeśli co roku będziemy dokładać po 100 milionów złotych do kosztów obsługi długu, to w pewnym momencie może dojść do kryzysu. Na razie jesteśmy wypłacalni, ale taka sytuacja nie może trwać – mówił radny.

Z kolei Michał Starobrat z klubu Kraków dla Mieszkańców zwrócił uwagę, że przesuwanie spłaty obligacji w czasie to realny koszt dla budżetu.

To nie są tylko przesunięcia w Excelu. Jeśli spłatę 620 mln zł długu przesuniemy o pięć lat, to co roku zapłacimy dodatkowo ok. 30 mln zł odsetek. Rolujemy dług, a to oznacza, że jego obsługa będzie coraz droższa.
Michał Starobrat, radny Krakowa dla Mieszkańców

Możliwe problemy z zadłużeniem

Według RIO takie błędy mogą sprawić, że Kraków nie spełni ustawowych limitów zadłużenia po 2030 roku.