„Kraków nie miał szczęścia, teraz może liczyć na sukces” [Rozmowa]
Choć problemy z uruchomieniem stacji KMK Bike nie ustają, operator systemu robi wszystko, aby każdy rower, który wyjedzie na ulice Krakowa, spełniał normy uznawane za wzór za granicą. Jak twierdzi dyrektor BikeU Marcin Jeż, choć Kraków dotychczas nie miał szczęścia, jeśli chodzi o stacje rowerowe, to wszystkie aspekty funkcjonowania systemu zostaną usprawnione, a miasto wreszcie będzie mogło liczyć na sukces.
Magda Falińska, LoveKraków.pl: Jakie zadania stoją przed BikeU?
Marcin Jeż, dyrektor BikeU: Nasza firma będzie odpowiedzialna za szeroko rozumiane operatorstwo systemu KMK Bike, w skład którego wchodzą między innymi: biuro obsługi klienta, naprawy serwisowe, alokacja rowerów pomiędzy stacjami i zarządzanie systemem.
Głównym kryterium, jakie zadecydowało, że państwa firma wygrała przetarg na operatora stacji rowerowych w Krakowie, była cena. Co jeszcze wyróżnia BikeU na tle innych firm?
Prowadzenie operatorstwa w Krakowie to tylko początek działalności BikeU w Polsce. Standardowo zajmujemy się wdrażaniem kompleksowej usługi pod klucz w zakresie systemów rowerowych typu premium. Teraz będziemy zarządzać systemem ekonomicznym, dostarczonym przez konkurencyjny podmiot. Wprowadzimy możliwie jak najwięcej innowacji, które są standardem w przypadku kompleksowych usług, w tym wdrażania własnej infrastruktury rowerowej.
No właśnie, BikeU będzie póki co tylko operatorem stacji rowerowych, ale wasza oferta jest szeroka. Jakie innowacje chcielibyście wprowadzić dla mieszkańców Krakowa?
Nie mogę zdradzić wszystkich planowanych udogodnień, dlatego że dodatkowe funkcjonalności muszą być wcześniej potwierdzone i ustalone z naszym partnerem, którym jest miasto Kraków. Jedno jest pewne: wśród naszych propozycji kilka zyskało już u naszego partnera poparcie. Ważne, że miasto samo wychodzi z inicjatywami. Bardzo cenimy taką postawę. Mogę zdradzić, że wszelkie innowacje są precyzyjnie zaplanowane w czasie, tj. w każdym kwartale użytkownicy mogą liczyć na rozwiązania, których nie ma lub które są realizowane w ograniczonym stopniu w pozostałych miastach Polski. Jednym z wdrożeń jest wprowadzenie np. możliwości wypożyczania dwóch rowerów przez jednego użytkownika.
14 dni na wdrożenie systemu to bardzo mało czasu.
Tak, to prawda. Standardowy termin wdrożenia systemu rowerowego pod klucz, tj. wraz z dostawą własnego sprzętu, to 10-12 tygodni. To, że sprzęt jest nowy, nie oznacza, że jest gotowy do uruchomienia. W zakresie przygotowania każdego roweru do sezonu nasi serwisanci pracują obecnie na dwie zmiany, aby każdy rower, który wyjedzie na ulice Krakowa, spełniał normy uznawane za wzór za granicą. Robiliśmy wszystko, aby system KMK Bike wystartował o czasie, tj. w okolicach połowy kwietnia.
A jednak się nie udało. Dlaczego?
Byliśmy umówieni na spotkanie wraz z dyrektorem firmy, która ma zająć się dostawą licencji na oprogramowanie. Ku mojemu rozczarowaniu, nie zjawił się on na spotkaniu zainicjowanym przez ZIKiT. Niestety, musiałem wrócić do Warszawy bez uruchomionego systemu. Wygląda na to, że Next Bike boi się konfrontacji i ma coś do ukrycia. Byliśmy przygotowani, że wyjdziemy ze spotkania i rozpoczniemy funkcjonowanie wypożyczalni rowerów. Myślę, że teraz firma będzie grała na czas, a to skutkuje tym, że nie możemy uruchomić stacji.
I co w tej sytuacji?
My zobowiązaliśmy się wobec miasta, że do 17 kwietnia wykonamy zadanie i system jest gotowy. W każdej chwili, jeżeli tylko Next Bike wywiąże się z zadania i przekaże nam dostępy, to wszystko zostanie uruchomione w ciągu kilku godzin. W Krakowie została od nas grupa 20 osób, które są odpowiedzialne za projekt. Mamy nadzieję uruchomić system 25 kwietnia. W razie czego, wszyscy są na miejscu, czekamy tylko na ruch Next Bike.
Mówił pan, że krakowskie rowery będą spełniać zagraniczne standardy. Jakie różnice zauważa pan między Krakowem a innymi europejskimi miastami, które obsługujecie?
Jedna kwestia to przyjazny użytkownikowi interfejs oraz jakość wykonania, trwałość rowerów, właściwa atencja w zakresie serwisów bieżących. Druga to odpowiednie rozmieszczenie stacji oraz ich dostępność. Wszystkie aspekty zostaną usprawnione, stąd Kraków wreszcie może liczyć na sukces.
I wówczas stanie się prawdziwie rowerowym miastem?
Myślę, że tak. Kraków dotychczas nie miał szczęścia, jeśli chodzi o stacje rowerowe, ponieważ posiadał je wyłącznie na terenie centrum. Połączenie z pozostałymi dzielnicami bardzo pozytywnie wpłynie na charakter wypożyczalni oraz jej podstawowe funkcje.
BikeU będzie świadczyć usługę do końca sezonu. Czy w kolejnych latach również będą starali się państwo wygrać przetarg?
Tak, będziemy świadczyć usługę do końca sezonu 2014, takie były wymagania przetargowe. Niemniej liczymy na dłuższą współpracę z Krakowem. W kolejnych latach chcemy nie tylko świadczyć usługę, ale również przyzwyczaić mieszkańców do wysokich standardów obsługi. Miasto nie bierze pod uwagę jedynie obecnej sytuacji – ma jasno sprecyzowaną wizję, jak ma wyglądać rower miejski za dwa i trzy sezony. Oczywiste jest, że właśnie z takim partnerem chcemy współpracować.
Pojawił się pomysł, by w Krakowie, tak jak w Gdańsku, wprowadzić system, który liczyłby rowerzystów przejeżdżających np. przez skrzyżowania. Czy to dobry pomysł?
Osobiście rower kojarzy mi się z szeroko rozumianą wolnością i przyjemnością z jego użytkowania. Liczenie dość skutecznie wdrożyły radary w zakresie ruchu samochodowego i niech tak zostanie.