Kraków połączył asfalt z górami. Miejsca skończyły się miesiąc temu

Bieg Trzech Kopców osiągnął pełnoletność. 21 września odbędzie się jego 18. edycja. Organizatorzy liczą na ustanowienie kolejnego rekordu frekwencji.

18. PKO Bieg Trzech Kopców w Krakowie

Jest jednym z trzech wydarzeń wchodzących w skład Królewskiej Triady Biegowej i rozpoczyna jesienny sezon biegania. Jego trasa liczy około 13 kilometrów, ale wszyscy, którzy go ukończyli, nie mówią o pechu. Bardziej o tym, że jest wyjątkowy i wymagający. Dlaczego?

To jedyny w Polsce bieg górski, którego uczestników możemy zobaczyć także w centrum dużego miasta. Trasa z różnicą wzniesień około 160 metrów łączy trzy krakowskie kopce – Krakusa, Kościuszki i Piłsudskiego, a blisko 25 procent prowadzi po nieutwardzonej nawierzchni. Ze względu na zróżnicowanie terenu w klasyfikacji międzynarodowej bieg został zaliczony jako „anglosaski”, ponieważ zawodnicy biegną raz w górę, raz w dół.

Uczestnicy mają okazję zobaczyć, jak różnorodnym miastem jest Kraków.
Tomasz Marzec, dyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej

Od kilku lat limit startujących wynosi 3,5 tysiąca osób. Nie jest zwiększany ze względów bezpieczeństwa. W tym roku miejsca skończyły się miesiąc przed imprezą, zapisali się zawodnicy z 20 krajów

Zwycięzca z 2024 znów na trasie

Wśród faworytów są Kenijczycy: Hillary Kiptum Maiyo Kimaiyo – rekordzista trasy i zwycięzca ubiegłorocznej edycji, Albert Kipkorir Tonui czy Raphael Gacheru Karita. W rywalizacji kobiet nie zabraknie Valentine Jebet Benedek iPaul Kavindu Jacinty. O czołowe miejsca powalczy też Polka Aleksandra Bazułka, druga w poprzednim roku. Do biegu przystąpi także krakowianin Andrzej Lachowski – uczestnik wszystkich dotychczasowych edycji i wielokrotny medalista. 

Bieg Trzech Kopców jest jedyny w swoim rodzaju
Bieg Trzech Kopców jest jedyny w swoim rodzaju
Tomasz Śmietana/Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie

Po raz pierwszy między kopcami pobiegnie Agnieszka Windak, która specjalizuje się w biegach górskich. Często można ją spotkać Lasku Wolskim, przez który prowadzi ostatni fragment trasy. – Połączenie asfaltu z górami to bardzo ciekawa formuła. Wracam po kontuzji i chcę się dobrze bawić z przyjaciółmi, czerpać radość z trasy. Nie mogę się doczekać ostatniego podbiegu w Lasku Wolskim – przyznaje.

Nowy rekord?

Windak zachęca do kibicowania, by zatrzymać się na chwilę podczas spaceru z psem lub w czasie swojej aktywności sportowej. 

Doping dodaje wiatru w skrzydła – szczególnie gdy mamy kryzys na trasie. Warto pokrzyczeć, poklaskać. Dla biegacza amatora to niesamowite przeżycie, gdy może się poczuć jak gwiazda.
Agnieszka Windak, biegaczka

Rok temu udało się ustanowić nowy rekord frekwencji. Linię mety przekroczyły 3133 osoby. Organizatorzy liczą, że w niedzielę wynik uda się chociaż nieznacznie poprawić.