Kraków uczy się od Bordeaux. Ale atomu nie przebijemy
Jak się uczyć, to od lepszych. Przedstawiciele władz miejskich spotkali się w czwartek ze swoimi odpowiednikami z Paryża i Bordeaux. Poruszony został temat czystego powietrza. Wnioski? Daleko nam do Francji, ale wydaje się, że idziemy dobrą drogą. Przed nami jednak mnóstwo pracy.
Pytanie, jakie pojawia się w debacie publicznej dotyczy tego, czy mimo wymiany pieców powietrze się polepsza. Statystyka na razie jest po naszej stronie. A prezydent Jacek Majchrowski wierzy, że do radykalnej poprawy dojdzie w ciągu najbliższych paru lat.
Bardziej optymistycznie w przyszłość patrzy Paweł Ciećko. – Już w 2019 roku powietrze poprawi się diametralnie. Kraków jednak wciąż będzie borykał się ze smogiem z powodów komunikacyjnych – twierdzi Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.
– Przy porównaniu stacji komunikacyjnej w Krakowie oraz w Paryżu, nie odstajemy aż tak bardzo. A w kwestii ozonu jest u nas lepiej. Niestety, my nie mamy energii atomowej, więc oni zimę mają "załatwioną" – podsumował wykresy Ciećko.
Frederic de Touchet, Generalny Konsul Francji, uważa, że Kraków odgrywa pionierską rolę w dziedzinie ograniczenia zanieczyszczenia powietrza czy komunikacji miejskiej w Polsce. I radzi, aby skutecznie walczyć ze smogiem, trzeba zaprzęgnąć do tego wszystkie środowiska. – Ważne jest wparcie ekspertów, rządu, mieszkańców czy przedsiębiorców – wyjaśnia de Touchet.
Bordeaux dąży do ideału
Julie Roussiare, główna specjalistka ds. jakości powietrza z urzędu miasta Bordeaux przedstawiała, jak metropolia radzi sobie z ograniczeniem zanieczyszczenia powietrza. Z naszego punktu widzenia, Francuzi dążą do ideału, bo gdy oni mówią o epizodach smogowych, które w Krakowie oznaczają wielokrotne przekroczenia dopuszczalnych norm, tam oznaczają stężenia pyłów PM 10 na poziomie ok. 50-60 uq/m3.
Pomijając sprzyjające położenie Bordeaux – na płaskim terenie i niedaleko Atlantyku, bez wzniesień – miasto wciąż podejmuje działania mające na celu ograniczenie zanieczyszczeń. Po pierwsze zdiagnozowali problemy i głównych emiterów. W zależności więc od pory roku, dominującą rolę odgrywa transport lub piece opalane drewnem, których jest tam 30 tysięcy, z tego połowa to kominki.
Władze Bordeaux stawiają więc na komunikacje rowerową (miejski rower składa się z 1700 jednośladów), carsharing, wprowadza strefy Tempo 30, wymienia tabor komunikacyjny na bardziej ekologiczny oraz zamierza wydać milion euro na wymianę pieców na te o lepszych parametrach spalania oraz termomodernizacje domów.
Paryż zaś boryka się z problemem zbyt dużych stężeń tlenku azotu oraz ozonu, spowodowanych głównie przez ruch samochodowy. – Mamy jednak plan i jego pierwszą fazą będzie wprowadzenie zakazu poruszania się starymi samochodami po mieście. Liczymy, że wyeliminowanie 2% najstarszej floty z ulic da nam 5% mniej emisji NOx i 3% mniej PM10 w skali roku – mówi Frédéric Bouvier ze stowarzyszenia Air Parif, która koordynuje działania na rzecz poprawy powietrza w stolicy Francji.
*
Skąd ten smog?
Odpowiedź na to pytanie wydaje się banalna. Jednak wgłębiając się w tematykę, nic nie jest tak oczywiste, na jakie się wydaje. Składa się na to parę czynników. Dr Anita Bokwa z instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ wytłumaczyła, dlaczego musimy męczyć się ze smogiem.
Kraków jest położony w dolinie. Dodajmy do tego miejską zabudowę, która ogranicza prędkość wiatru nawet o 30% niż na obszarach pozamiejskich. Oprócz tego, rok w rok (licząc od 1985 roku) przez 223 dni w roku prędkość wiatru nie przekraczała u nas 2 m/s. Dlatego zanieczyszczenia nie są rozpraszane.
– Mamy też zjawiska typowe dla rejonów górskich. Nocą ochładza się powietrze od podłoża, spływa w dół i tworzą się zastoiska chłodnego powietrza. Nad nim jest cieplejsze, co oznacza inwersję temperatury. Mamy też stałą równowagę atmosfery i przez to ograniczoną wentylację pionową. Dlatego zanieczyszczenie kumuluje się – wyjaśnia dr Bokwa.
Dlatego kiedy jesteśmy w miarę zadowoleni z pogody, stwarzają się idealne wówczas warunki do powstawania smogu. Najlepiej jest wtedy, gdy pada i wieje, a ciśnienie jest niskie. – Warunki naturalne powodują, że nawet niewielkie emisje zanieczyszczeń mogą prowadzić do bardzo szybkiego wzrostu zanieczyszczeń – podsumowuje uczona.