III etap Tour de Pologne padł łupem Norwega Thora Hushovda. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał pochodzący z Krakowa Rafał Majka z grupy Saxo-Tinkoff.
Nasz narodowy Tour rozpoczął się w sobotę dwoma górskimi etapami we Włoszech. Już na samym początku otrzymaliśmy odpowiedź, kto będzie się w wyścigu liczył, a kto musi spisać go na straty. Wysokie szczyty Dolomitów nie wybaczały bowiem błędów i mogli się w nich odnaleźć tylko specjaliści od jazdy po górach.
Należy do nich krakowianin Rafał Majka. Na pierwszym etapie, z Rovereto do Madonna di Campiglio, zajął trzecie miejsce. Linię mety przeciął tuż za plecami Włocha Diego Ulissiego i Kolumbijczyka Darwina Atapumy. Na kolejnym etapie, z Val di Sole do Passo Pordoi również spisał się znakomicie. Dojechał jako piąty, a najlepszy był Francuz Christophe Riblon.
W poniedziałek zawodnicy mieli dzień odpoczynku, aby spokojnie przenieść się do Polski. Majka do naszego kraju wjechał w żółtej koszulce lidera wyścigu. Jest to jedyny Polak, który ma jeszcze szansę zwyciężyć w Tour de Pologne. Po włoskich etapach w klasyfikacji generalnej liczy się tylko ok. 20 kolarzy. Reszta nie wytrzymała trudów wysokich gór.
Etap z Krakowa do Rzeszowa był jednak płaski i ton nadawać mieli w nim głównie sprinterzy. Tak też się stało. Na początku uformowała się czteroosobowa ucieczka. Znaleźli się w niej Aleksandr Djaczenko (Astana), Ricardo Mestre (Euskaltel - Euskadi), Mirko Selvaggi (Vacansoleil) i Bartłomiej Matysiak (CCC Polsat Polkowice). Polscy kibice duże nadzieje wiązali z osobą Matysiaka, który bardzo dobrze się dziś czuł, i wiele razy mocno ciągnął uciekającą grupkę.
Uciekinierzy zostali jednak złapani ok. 2 kilometry przed metą i o zwycięstwie zadecydował sprinterski finisz z peletonu. Na ulicach Rzeszowa najlepszy okazał się mistrz Norwegii Thor Hushovd. Rafał Majka przyjechał w peletonie i utrzymał pozycję lidera wyścigu.
Do zakończenia rywalizacji pozostały jeszcze 3 etapy, w tym jazda indywidualna na czas z Wieliczki do Krakowa. Majka ma za zadanie utrzymać pozycję lidera jutro, na kolejnym płaskim etapie i powalczyć o jak najlepsze miejsca w Zakopanem i Bukowinie Tatrzańskiej. To powinno mu zapewnić wygraną w całym wyścigu.
Michał Przybycień