Krakowska odpowiedź na dramatyczny apel młodej kobiety [WIDEO]
Grupa krakowian postanowiła nakręcić wideo „Jesteśmy z Tobą Ukraino”. To odpowiedź mieszkańców naszego miasta na apel Ukrainki. Film po 24 godzinach od opublikowania oglądnęło już 18 tysięcy osób.
Film przedstawia kilka osób, które w poszczególnych scenach trzymają tablice z napisami. Po złożeniu wszystkich tablic tworzy się krótkie opowiadanie. „Kiedyś dziadkowie opowiadali mi, że marzyli o wolnej Polsce. Byłem mały, nie rozumiałem ich”.
Skąd pomysł, aby zrealizować wideo? – To był impuls, coś, co się nazywa potrzebą serca. Patrzyliśmy na naszych rówieśników, którzy walczą o wolność, część z nich przypłaciła to życiem i stwierdziliśmy, że chcemy jakoś powiedzieć im, że ich wspieramy – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Piotr Żyłka, który występuje w filmie.
Żyłka wspomina, że wiele krakowian wspierało różne akcje pomocy dla Ukraińców, ale przejmujący filmik z Kijowa zachęcił ich do stworzenia odpowiedzi. – Już wcześniej angażowaliśmy się np. w akcję Caritasu organizującą pomoc dla Majdanu, ale jak zobaczyliśmy dramatyczny apel Julii, to stwierdziliśmy, że warto na niego odpowiedzieć i pokazać Ukraińcom symbolicznie, że jesteśmy z nimi – dodaje Piotr Żyłka.
Młoda Ukrainka: Chcemy być wolni!
Film jest odpowiedzią na dramatyczny apel młodej Ukrainki. Julia, dziewczyna przebywająca na kijowskim Majdanie, nagrała wideo. – Jestem Ukrainką, pochodzę z Kijowa. Teraz jestem na Majdanie, w centrum mojego miasta. Chcę, żebyście wiedzieli, dlaczego tysiące ludzi z całego mojego kraju wyszło na ulice. Jest tylko jeden powód – mówi Julia, a w tle przewijają się ilustracje z protestów na centralnym placu stolicy naszych wschodnich sąsiadów.
– Chcemy być wolni od dyktatury polityków, którzy pracują tylko na swoją rzecz. Którzy są zdolni do bicia, strzelania i ranienia ludzi tylko po to, żeby zatrzymać swoje pieniądze, domy i władzę. Jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, ale nasz rząd to barbarzyńcy. Chcemy być wolni – apeluje Julia. Dalej dziewczyna stwierdza, że jutro mogą nie mieć telefonów, Internetu. Obawia się, że pozostaną tylko sami sobie na kijowskim placu. – Możliwe, że milicjanci będą zabijać nas jeden po drugim – dodaje.