Krowodrza traci drzewa [Rozmowa]

O sprzeciwie wobec planów budowy hotelu przy stadionie Wisły mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Anna Pojałowska, przewodnicząca Komisji Ochrony Zieleni w Radzie Dzielnicy V Krowodrza.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: W ostatnich dniach głośno jest o planie budowy hotelu przy stadionie Wisły. Inwestycja wiąże się z wycinką 75 drzew. Co państwa jako radnych zbulwersowało w tej informacji?

Anna Pojałowska, radna Rady Dzielnicy V: To jest cała lista spraw bulwersujących i niezrozumiałych. Przede wszystkim to jest korytarz przewietrzania miasta. Zwróciłam się w tej sprawie do urzędu miasta i dostałam odpowiedź, że owszem, działka jest w korytarzu, ale w studium, na podstawie którego przygotowany jest plan miejscowy, tych korytarzy przewietrzania nie zaznaczono.

Plan dopuszcza tutaj zabudowę.

Tak. Napisali, że są różne formy ochrony powietrza w Krakowie. Tutaj ograniczenie jest tylko takie, że powierzchnia biologicznie czynna musi wynosić 25%, podczas gdy przy każdej inwestycji jest przynajmniej 30%, więc żadna łaska. I ograniczenie wysokości do 21 metrów, więc jakieś siedem kondygnacji. Tyle mówimy o walce ze smogiem, a tymczasem wycinamy drzewa i betonujemy każdą wolną przestrzeń. Mam już gotową skargę do rady miasta na prezydenta z powodu decyzji urzędu o wycince drzew, bo inwestora zwolniono z opłat w wysokości ok. 3 milionów złotych, a za drzewa wycięte na terenie dzielnicy V Krowodrza mają być nasadzenia zamiennie na terenie Dzielnicy VII.

No tak, ale to kilometr dalej, po drugiej stronie Rudawy.

No tak, ale jednak Krowodrza drzewa traci. Poza tym Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał zgodę na odstąpienie od ochrony chronionych gatunków, które tam występują – puszczyka i ślimaka winniczka. W opinii było, że te drzewa są chore, a teraz, po rozpoczęciu wycinki widać, że to nieprawda. Gdyby to była jakaś strategiczna inwestycja, to jeszcze rozumiem, ale to ma być kolejny hotel, których w Krakowie jest multum. To będzie też generowało większy ruch samochodowy na Piastowskiej i 3 Maja.

Przeczytałem dziś w jednej z gazet określenie, że „natura przez lata urządziła tu mikropuszczę”. Tak można powiedzieć o każdej działce, która zarosła przez ostatnie lata. Jak chcą Państwo przekonać władze miasta, by nie pozwoliły na budowę?

Na sesji podjęliśmy uchwałę do prezydenta o pozyskanie tego terenu na cele rekreacyjno-wypoczynkowe dla mieszkańców. Polski Klub Ekologiczny napisał w tej samej sprawie. Mieszkańcy bardzo licznie odpowiedzieli na nasz apel i składają podpisy pod propozycją wykupu tej działki, podpisali się też radni miejscy i pan senator Bogdan Klich. Teraz prezydent wiele mówi o szukaniu miejsc na tworzenie parków, a tu mamy gotowe miejsce.

Czy uważają Państwo ten postulat za możliwy do spełnienia? Lista parków potrzebnych w różnych dzielnicach jest długa, a tu zaraz obok mamy park Jordana. Miasto pewnie będzie wolało inwestować w innych rejonach.

To nie jest znowu tak blisko, poza tym na całą dzielnicę jest tylko park Jordana i – w bardzo mizernym stanie – park Krakowski. To nie kosztowałoby wiele, bo ta działka ma tylko około hektara.

Jeśli właściciel ma już konkretny plan wobec niej, nie będzie jej chciał tanio sprzedać.

Ale miasto ma też inne działki, można zrobić zamianę. To jest dość częsta praktyka, jeśli miastu zależy na jakimś terenie. Na razie nie ma jeszcze pozwolenia na budowę, więc sprawa jest otwarta. Dzielnica jeszcze nie opiniowała tej inwestycji projektu budowy.

Rozumiem, że zaopiniują to Państwo negatywnie.

Oczywiście. Już były plany budowy tam hotelu przed Euro 2012 i też byliśmy wtedy przeciwko. Na szczęście obiekty nie powstały. Nie możemy się zgodzić na żadną zabudowę w tym miejscu, bo to korytarz przewietrzania miasta.