Książka to członek rodziny
Jerzy Stuhr - aktor, reżyser, profesor sztuk teatralnych, pisarz . Podczas czwartkowego spotkania w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej artysta opowiedział o Mittel-Europejskiej tożsamości, roli, jaką odegrała w jego życiu literatura oraz o okolicznościach powstawania autorskich książek.
Kwestia tożsamości
Bardziej niż Polakiem czuje się Mittel-Europejczykiem. Jak sam twierdzi, kraina rozciągnięta między Krakowem, Brnem, Wiedniem aż po Triest jest jego domem,zaś jej mieszkańcy jako jedyni potrafią połączyć eschatologiczny strach Kafki z kretynizmem Szwejka. Jerzy Stuhr przyznaje, że jednocześnie boi się jak bohater "Procesu" i nosi ślady zachowań najbardziej popularnej postaci stworzonej przez Haška.
Odniesienia do bohaterów literackich i sama sama literatura towarzyszy autorowi przez całe życie. W przypadku absolwenta filologii polskiej nie może być zresztą inaczej. Mając rozgległą wiedzę literaturoznawczą i znajomość klasycznego kanonu literatury, na pytanie o najważniejszgo twórcę opowiada: Mann. Do niego wraca regularnie co kilka lat, odświeżając pamięć głównie o krótszych formach literackich.
Fukcja literatury
Czy jednak sam czuje się pisarzem funkcjonującym na równi z innymi twórcami literatury? Nie do końca, jak może wynikać z ostatniej książki . "Nie dorównam literatom" - pada w Tak sobie myślę... . Jednak po chwili przeczytać można: "Co mnie ratuje: ciekawe, arcyciekawe życie, które miałem. I współczynnik szczerości, jak najdalej posuniętej prywatności." Okoliczności powstawania swoich książek artysta w rozmowie z Agnieszą Bubką-Sagan nazywa jeszcze dosadniej - okolicznościami tragicznymi. Sercowa choroba, czyli moje życie w sztuce powstawało w momencie, gdy lekarze odmawiali aktorowi kolejnego wyjścia na scenę. Tak sobie myślę... było natomiast pisane w poczuciu tworzenia testamentu.
Dziś na oddziale onkologicznym pełni funkcję terapeutyczną.
Książki dla Jerzego Stuhra pełnią inną rolę - są przede wszystkim towarzyszkami życia, członkami rodziny. Dlatego - z troski - nigdy ich nie pożycza. Za to z zapałem powiększa swoje biblioteki zaopatrując się w coraz to nowe pozycje - często zalegające w stertach "do przeczytania", a gdy znajdzie się wolna chwila - czytane w ilości kilku naraz, równolegle.
Na książki prawdziwy ich miłośnik przecież zawsze znajdzie czas.