Kto ma szanse na głosy młodych? [Rozmowa]
Łukasz Pieczyrak jest przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta. W rozmowie z nami opowiada, w jaki sposób uczniowie współpracują z samorządowcami i kto ma szansę skraść serce młodemu elektoratowi .
Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: Jesteś absolwentem technicznej szkoły średniej. W jaki sposób trafiłeś do młodzieżowej rady miasta?
Łukasz Pieczyrak, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Krakowa: Wcześniej nie miałem takich zainteresowań, ale trafiłem do Fundacji Stańczyka i odpowiadałem tam za sprawy informatyczne. Jednak z biegiem czasu zauważyłem, że ta informatyka to nie jest do końca to, w czym chciałbym się realizować. Dlatego szedłem w stronę działań społecznych właśnie w tej fundacji, m.in. poprzez obserwację kampanii wyborczej.
Równolegle z tym był nabór do młodzieżowej rady, która po kilku latach przerwy została ponownie powołana przez radę miasta. A została zlikwidowana, ponieważ zbytnio się upolityczniła.
A wy „politykujecie” jak choćby młodzieżowy sejm?
Radni bardzo by tego nie chcieli. Choć nie ma co ukrywać, mamy kilka osób z młodzieżówek partyjnych. Ja staram się nie mieszać moich działań społecznych z poglądami politycznymi. Moi koledzy również starają się działać w ten sposób.
Ostatnio udało wam się wraz z radnymi miasta stworzyć uchwałę mającą na celu edukację antyterrorystyczną. Jakie jeszcze sukcesy możecie zapisać na swoim koncie?
Ostatnio broniliśmy też szkół, które znalazły się na liście do likwidacji. Zorganizowaliśmy debatę i wydaje mi się, że przyniosło to jakiś skutek. Radni odrzucili plany likwidacji. Nie wiem, kiedy to ponownie wróci na tapetę, ponieważ nic później się nie zdarzyło.
Współpracujecie z innymi radami miasta w całej Polsce. Udało wam się zrobić ostatnio dość duże badania ankietowe dotycząc reformy edukacji.
Teraz może się to troszkę posypać, ponieważ w Warszawie cała rada się zmienia. Ogólnie młodzieżowe rady słabo działają. Obserwowałem działania takiej rady z Tarnowa i ona powiela 90% działań wszystkich młodzieżowych rad. Niestety, ich członkowie ograniczają się do organizacji koncertów.
Młodzieżowa rada ma uczyć samorządności uczniów. Zaś wszystkich mieszkańców do uczestnictwa w życiu miasta miał zmobilizować budżet obywatelski. Udało się?
Wydaje mi się, że pierwsza edycja była chwilowym szałem. Społecznicy dostali narzędzie do ręki, ale jednak się to rozeszło. Może było to związane z kwotą, która bardzo wolno rośnie. W tej edycji mamy 8,5 mln złotych. To mało przy prawie 4-miliardowym budżecie miasta.
Ale to też problem naszych samorządowców, którzy rzadko wychodzą do zwykłych ludzi. Nie mówię, że to wszyscy, ale wypadałoby zorganizować spotkania w dzielnicach z udziałem radnych miejskich czy społeczników, którzy nie tylko zachwalaliby swoje projekty.
Kogo z rady miasta cenisz najbardziej?
Wydaje mi się, że radny Michał Drewnicki jest bardzo aktywny. Radna Małgorzata Jantos również organizuje wydarzenia z młodzieżą. Przykładem tutaj jest mozaika na rondzie Mogilskim. Przewodniczący Bogusław Kośmider też wyróżnia się aktywnością, choćby na konsultacjach.
Bliżej ci do PiS-u, PO czy jeszcze innych kierunków?
Jestem zaangażowany w ruch Kukuz’15 i powoli się to toczy. Zobaczymy jak to będzie w wyborach samorządowych. Liczę na sukces.
Jest szansa, aby w następnych wyborach samorządowych znalazło się w radzie miasta więcej ugrupowań niż dotychczasowe trzy, czyli PO, PiS i prezydencki klub Przyjazny Kraków?
Bardzo chciałbym, aby tak się stało. Jest jednak trudno, aby kilka nowych osób włączyło się w tę radę.
Popierasz ruch Łukasza Gibały? Według ciebie są podstawy, aby uruchamiać referendum?
Nie będą ukrywał, że głosowałem na Gibałę w pierwszej turze ostatnich wyborów prezydenckich w Krakowie. Wówczas myślałem, że wniesie coś świeżego i ma pomysł na miasto. Obecnie jednak wydaje mi się, że jego PR jest ponad merytorykę. Łukasz Gibała mógłby porozmawiać z mieszkańcami, zapytać, co im przeszkadza.
Jak oceniasz ostatnie lata rządów prezydenta Majchrowskiego?
Trudno ocenić pod kątem współpracy z młodzieżą, bo takiej nie ma. Myślę, że prowadzenie konsultacji również nie przebiega najlepiej, bo dla przykładu opinie rad dzielnic są pomijane. Teraz są prowadzone prace w sprawie zmian w dzielnicach, więc zobaczymy co z tego wyniknie.
Na pewno ogólnie nie jest tak źle jak chciałby tego Łukasz Gibała, choć zgadzam się, że ostatnie ruchy jak choćby odstąpienie od sprzedaży całego terenu po byłym motelu Krak czy w końcu wykupienie Zakrzówka faktycznie mogą wyglądać na populizm. Taka jednak jest polityka.
A kto według ciebie mógłby uwieść młodych, zdobyć ich głosy w walce o prezydenturę?
Łukasz Gibała ma jednak na to duże szanse. Na razie brakuje innych kandydatów, więc na razie nie da się tego przewidzieć. Brakuje lidera społecznego, który miałby poparcie już w pierwszej turze. Jednak nie byłoby dobre, aby po raz kolejny został wybrany na ten urząd Jacek Majchrowski.