Kto odpowiada za wycieki w Krakowie? Radny uderza w miejską komisję
Do dyskusji o tym, czy prowadzić dalsze prace nad tymi dokumentami i czy należy upublicznić obecne efekty, niedawno dołączyła Konfederacja. Jej kandydat na stanowisko prezydenta Krakowa Bartosz Bocheńczak zaapelował o wstrzymanie działań oraz udostępnienie wypracowanych do tej pory wersji roboczych.
Stanowisko to jest zbieżne z opinią aktualnej administracji miasta i część radnych opozycji. Pełniący obowiązki prezydenta Stanisław Kracik (który objął funkcję po tym, jak odwołany został Aleksander Miszalski) stwierdził, że upubliczni dokumenty w lipcu.
Sekretarz miasta Antoni Fryczek podkreślał, że do czasu wyboru nowego prezydenta nie powinno się poddawać projektów pod konsultacje społeczne z uwagi na to, że nowy gospodarz miasta może nie aprobować uzyskanych wyników. Zaapelował również do radnych o współpracę przy rozwiązywaniu około 20 dylematów związanych z planowaniem.
Radny wskazuje na źródło wycieku
Przy okazji tej dyskusji pojawiły się spory dotyczące tego, dlaczego władze miasta w ogóle nie dzieliły się z opinią publiczną efektami prac. Radny Grzegorz Stawowy (KO) przekonywał, że wynikało to z wielu niedopracowanych kwestii. Bronił też tej decyzji, twierdząc, że były to działania antyspekulacyjne.
Problem w tym – co wytknął radnemu jego oponent Łukasz Maślona (Kraków dla Mieszkańców) – że różne wersje zdążyły już wielokrotnie wyciec. Radny wskazał na Miejską Komisję Urbanistyczno-Architektoniczną (MKUA), jako źródło wycieków.
Grzegorz Stawowy przyznał, że jeśli to prawda, to „bardzo źle się dzieje”. Dodał, że nie powinno być tak, że zainteresowani szczegółami planu, dowiadują się o nich z gazet. – Powinna być oficjalna prezentacja miasta – stwierdził.
Marek Kaszyński, przewodniczący MKUA, zarzuty radnego Łukasza Maślony ocenił jako „delikatnie mówiąc, niestosowne”. To była jedyna oficjalna reakcja na słowa o przeciekach.
W toku dalszej dyskusji radny sprostował swoją wcześniejszą wypowiedź. Przyznał, że potencjalnym źródłem ujawnienia projektu planu ogólnego nie musiała być wyłącznie MKUA. Jak zaznaczył, dokument był także omawiany podczas spotkań z radnymi Koalicji Obywatelskiej.
Wątpliwości co do komisji jest więcej
To nie są pierwsze zastrzeżenia, jakie pojawiły się w kwestii działania komisji. Dotarły do nas informacje, że jeden z członków komisji jest głównym projektantem oprotestowanego apartamentowca, który miał powstać przy Rynku Dębnickim. Pojawiły się sugestie o konflikt interesów.
Przypomnijmy, że inwestor otrzymał pozwolenie na budowę. Wcześniej zgodę musiał wyrazić miejski konserwator zabytków. Jego zwierzchniczka, wojewódzka konserwatorka zabytków Katarzyna Urbańska, doprowadziła jednak do zablokowania startu prac, oceniając sam projekt jako nieprzystający do okolicy. Ostatecznie Jerzy Zbiegień przestał pełnić funkcję miejskiego konserwatora zabytków.
Oświadczenie wystarcza?
O to, czy może dochodzić do konfliktu interesów, zapytaliśmy w urzędzie miasta. W odpowiedzi czytamy, że komisja składa się z profesjonalistów i ma charakter doradczy, a każdy z członków posiada rekomendację „instytucji branżowej lub naukowej do pracy w organach doradczych prezydenta Krakowa”.
– Dodatkowo każdorazowo członkowie pracujący w komisji podpisują oświadczenie o posiadaniu odpowiedniego przygotowania do pełnienia funkcji członka organu oraz o braku okoliczności, które mogą wywoływać wątpliwości co do ich bezstronności (jeśli takie zaistnieją) – mówi Katarzyna Misiewicz z biura prasowego.
Osobę, którą wskazaliśmy, urząd określił jako fachowca powołanego zgodnie z przepisami.
Weryfikacja i ocena
Radna z Krakowa dla Mieszkańców, Eliza Dydyńska-Czesak przypomina, że „priorytetem działania komisji powinna być ochrona ładu przestrzennego oraz tworzenie miasta dobrze funkcjonującego dla mieszkańców (intuicyjnego, dostępnego, odpornego na zmiany klimatu i spójnego urbanistycznie)”
– Dlatego sama obecność czynnych zawodowo ekspertów nie jest problemem. W praktyce trudno byłoby stworzyć wysokiej jakości miejską komisję urbanistyczno-architektoniczną wyłącznie z osób nieaktywnych zawodowo – odpowiada na sugestię, że członów należałoby wybierać spośród pracowników naukowych i osób, które zakończyły komercyjną działalność.
Dydyńska-Czesak zwraca też uwagę na kwestię oceny dotychczasowej pracy MKUA.
– Warto po dwóch latach funkcjonowania MKUA dokonać weryfikacji jej działalności oraz oceny efektów dotychczasowej pracy. Taka analiza pozwoli dokonać zmian, jeśli okaże się, że sygnały o konflikcie interesów, czy inne kwestie – będą silnie wybrzmiewały – proponuje.