Kto pojedzie za darmo tarnowską ul. Wałową „nienachalnym busikiem” linii 55?
To już pewne. Od 1 lipca do 31 sierpnia w mieście pojawi się nowa linia autobusowa. Oznaczono ją numerem 55. Czy zagości na dłużej? Okaże się po dwumiesięcznych testach.
Zdobycie tej wiedzy uszczupli miejską kasę o 200 tys. zł. Pieniądze znaleziono w nadwyżce, którą w ubiegłym roku wypracowało Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.
Busik wybrany, trasa wytyczona
Wiemy już, że okolice Starówki będziemy podziwiać zza szyb małego autobusiku, który ma spokojnie i bezpiecznie poruszać się między donicami i ogródkami ul. Wałowej.
Będzie to Yuotong e7s to kompaktowe autko, produkowane w Chinach. Ma siedem metrów długości i jest szerokie na niewiele ponad 2 metry. Wygodnie w nim usiądzie 13 osób, kolejne 17 będzie musiało stać.
Autobus jest elektryczny. Na jednym doładowaniu Yuotong e7s może przejechać 200 kilometrów.
Kurs „55” rozpoczynałby się na pętli przy ul. Pułaskiego. Tuż obok stacji benzynowej. Stamtąd jechałby ul. Krakowską, w górę, aż do ul. Wałowej. Następnie przejeżdżałby całą Wałową do ul. Lwowskiej, gdzie skręcałby w lewo i kierował się do ronda.
W drodze powrotnej pojazd jechałby ul. Starodąbrowską, Kołłątaja, Bernardyńską, po czym skręcał w prawo – obok siedziby Zarządu Dróg i Komunikacji – w ul. Szeroką, by ponownie wjechać na ul. Wałową. Z niej autobus kierowałby się w dół ul. Targową, przez Burek, następnie ul. Najświętszej Marii Panny, skręcał w ul. Narutowicza i dojeżdżał ponownie do ronda przy ul. Krakowskiej.
Stamtąd, już prosto, ponownie meldowałby się na pętli przy ul. Pułaskiego.
Gdzie wsiądziemy i wysiądziemy?
Nowy autobus będzie zabierał pasażerów z ośmiu miejsc.
Przy ul. Wałowej ulokowano aż cztery przystanki „55”. Po dwa w każdą stronę. Słupki wkopane zostaną przy pomnikach króla Władysława Łokietka i generała Józefa Bema. Gdyby ktoś chciał dojechać na sesję rady miejskiej, wysiądzie tuż obok Sali Lustrzanej przy Ławeczce Poetów. A pod Bimę czy plac Rybny dojdzie z pobliskiego przystanku obok ul. Goldhammera.
To tyle, jeśli chodzi o „Tarnowski Ring”.
Pozostałe przystanki znajdą się przy ul. Bernardyńskiej, przy Skwerze Petöfiego – na wysokości Bramy Seklerskiej, Urzędu Gminy i postoju taksówek – oraz niedaleko Burku, przy ul. Najświętszej Marii Panny.
„Sleep and ride”?
Pierwotnie pomyślano, by darmowy przejazd „55” był miłym bonusikiem wyłącznie dla turystów odwiedzających Tarnów. Ale nie takich, co to tylko wpadną, przebiegną się po Rynku, wypiją kawę i wypadną.
Atrakcja komunikacyjna objąć miała wyłącznie tych, którzy przenocują w Tarnowie. Jednak nie u kolegi, pod namiotem czy w kamperze. Ale w hotelu. Bo to karta meldunkowa miała służyć za bilet komunikacji na linii „55”.
Śmiech i zdziwienie internautów wymógł na urzędnikach magistrackich refleksję. I korektę planów.
No bo, czy to ładnie tak segregować tych, którzy przyjeżdżają podziwiać pomnik hetmana Tarnowskiego w katedrze czy oglądać resztki synagogi?
„Za friko” pojadą wszyscy
Opamiętanie w gabinetach przy Mickiewicza przyszło dość szybko. Tuż przed ostatnią sesją prezydent Jakub Kwaśny zgłosił autopoprawkę. Ta powinna ucieszyć także mieszkańców.
Radni jednogłośnie poparli ten pomysł.
Przy okazji padają pytania, czy oglądanie miasta z perspektywy busika będzie jakimś magnesem przyciągającym turystów?
– Trudno powiedzieć. Bo jeśli gdzieś jadę zwiedzać, raczej chodzę na piechotę. W Tarnowie jest podobnie. Idąc z dworca na Rynek mija się ciekawe rzeczy, jak kościół Misjonarzy czy Bramę Seklerską. Taki busik, owszem. Ale może bardziej dla osób, które po zwiedzaniu chcą szybko dostać się w stronę dworca – zastanawia Marcin Pałach, dyrektor Tarnowskiego Centrum Turystyki.
Szef TCK sądzi, że w czasie wakacji busik ma szanse na sukces. Do miasta przyjeżdżają na wakacje studenci oraz młodzi ludzie odwiedzający rodziny. I to oni, oprócz osób starszych robiących zakupy na Burku, powinni napędzić frekwencję nowemu połączeniu.
Wałowa dla abstynentów?
Puszczenie pojazdu, który miałby wnieść życie w ul. Wałową, niechcący mogło się zakończyć wylaniem dziecka z kąpielą. Bowiem surowe przepisy dotyczące walki z plagą alkoholizmu mogły położyć na łopatki restauratorów Zawala.
Chodzi o odległość punktów wyszynku od przystanków. Tu także przyszło opamiętanie na rajców, którzy jednogłośnie w czwartek, 28 maja, dokonali niezbędnych korekt w uchwałach. Zatem ogródki będą mogły funkcjonować spokojnie. Pod przystankiem, oczywiście, pić nie będzie można.
Pozostaje do ustalenia bodaj najważniejsza sprawa. Rozpisanie rozkładu jazdy i częstości kursowania autobusu w dni powszednie oraz święta.
I można ruszać na testy.