Który z piłkarzy Wisły najbardziej powinien się obawiać nowego zawodnika?
Pierwszy transfer Wisły
Francuz urodzony w Marsylii był pierwszym zawodnikiem, który wzmocnił beniaminka ekstraklasy.
– To piłkarz, który był skautowany. Jest wdrażany w nasz sposób grania, bo wiadomo, że funkcjonował w trochę innym systemie niż my. Wygląda coraz lepiej, ale potrzebuje jeszcze czasu. Pracuje dobrze, chce jak najszybciej wejść w grupę. Myślę, że jest na dobrej drodze do tego, żeby realnie wzmocnić zespół – mówi Mariusz Jop, trener Wisły Kraków.
Konkurent Wiktora Biedrzyckiego
W składzie belgijskiego RAAL La Louviere, który opuścił po sezonie, 27-latek był częścią bloku z trzema środkowymi obrońcami. Wisła w fazie bronienia gra klasyczną czwórką, zaś ataki buduje na trzech defensorów. Wynika to, z założeń: jeden z bocznych (najczęściej lewy) przesuwa się wyżej, a skrzydłowy schodzi do środka.
Maxence Maisonneuve miał okazję wystąpić we wszystkich rozegranych dotąd sparingach. Mógł nawiązać nić porozumienia z Alanem Urygą jako pół lewy i pół prawy stoper oraz pół prawy z Mariuszem Kutwą.
Nie miał jeszcze okazji stworzyć pary z najlepiej czującym się jako pół lewy Darijem Grujciciem, który naciągnął mięsień i opuścił trzy mecze kontrolne. W meczu nie zagrał też z Wiktorem Biedrzyckim.
Pomoc? Może kiedyś...
Przedstawiając nowego zawodnika Wisła napisała, że Francuz głównie występuje na środku obrony. Zapytaliśmy więc szkoleniowca, którą dziurę ewentualnie może nim załatać. Nie jest zaskoczeniem, że chodzi o pozycję defensywnego pomocnika.
Jop nie ukrywa, że w Wiśle może się to zdarzać sporadycznie. – Tu wiele zależy od stylu i sposobu gry. My jesteśmy zespołem, który chce budować akcje przez środek i to nie jest charakterystyka Maxence'a – tłumaczy były reprezentant Polski.