Kuriozalny gol i porażka Cracovii
Cracovia nie sprawiła niespodzianki i nie wywiozła z Warszawy nawet punktu. Pasy przegrały z Legią 0-2 po samobójczym golu Adama Marciniaka i trafieniu Orlando Sa.
W 10. minucie naciskany przez Michała Żyrę obrońca gości tak niefortunnie podał piłkę do swojego bramkarza, że przelobował Krzysztofa Pilarza, a gospodarze cieszyli się z objęcia prowadzenia.
Cracovia próbowała szybko wyrównać, ale w sytuacji sam na sam Deniss Rakels nie potrafił pokonać Dusana Kuciaka.
To właśnie przyjezdni stworzyli sobie w pierwszej połowie więcej okazji do strzelenia gola, ale brakowało im skuteczności. Po 45 minutach w statystyce strzałów było 4-7, a celnych 2-3.
– To, co zrobiłem, to jest katastrofa. Wydawało mi się, że mam wszystko pod kontrolą. Myślałem, że nie ma za mną Michała Żyry, w ostatniej chwili go zobaczyłem i zgłupiałem. Sam nie wiem skąd taka reakcja. Chciałem chyba wybić piłkę nad siebie, ale tak wyszło, jak wszyscy widzieli – powiedział w przerwie załamany Adam Marciniak.
– Musimy szukać bramki i zrobimy wszystko, żeby strzelić – dodał obrońca Cracovii.
W drugiej połowie Pasy dwukrotnie poważnie zagroziły bramce Legii. Najpierw z rzutu wolnego świetnie dośrodkował Marcin Budziński, a strzał Mateusza Żytki zdołał obronić Kuciak, a później swoją szansę miał też Dariusz Zjawiński, jednak bramkarz gospodarzy znów pokazał próbkę swoich umiejętności.
W kolejnych minutach inicjatywę przejęli piłkarze Henninga Berga i w 72. minucie zdobyli kolejnego gola. Z rzutu rożnego dośrodkował Jakub Kosecki, a piłkę do siatki z niewielkiej odległości skierował Orlando Sa, ustalając wynik meczu.
Legia umocniła się na prowadzeniu w Ekstraklasie, Cracovia po 17. kolejkach zajmuje 14. miejsce w tabeli.