Laser zamiast pracy w trumnie
Konserwatorzy mają problem z renowacją jednego z sarkofagów z Krypty Wawelskiej. Dopiero po rozpoczęciu prac okazało się, że nie ma on otwieranego wieka, a jedynie zdejmowaną przednią ścianę. Teraz trzeba znaleźć sposób, by odczyścić go w środku, bo praca na leżąco nie byłaby ani wygodna, ani zdrowa.
Sarkofag królewicza Aleksandra Karola Wazy to jeden z najsłabiej rozpoznanych spośród wawelskich sarkofagów. Konserwatorzy nie wiedzieli m.in. tego, w jaki sposób się otwiera. Po wyciągnięciu go z Krypty Wawelskiej do czyszczenia okazało się, że jest to cynowa, monolityczna konstrukcja ze zdejmowaną przednią ścianą – a nie wiekiem, jak w przypadku pozostałych.
Dlatego dostanie się do środka sprawia duże problemy. Prace trzeba byłoby prowadzić na leżąco, w bardzo ciasnej przestrzeni, w oparach substancji służących do czyszczenia. – Dla śmiałków, których to wszystko nie odstraszałoby, dodajmy jeszcze, że spoczywający tu przez ostatnie 382 lata Aleksander Karol Waza umarł na czarną ospę – czytamy na facebookowej stronie SKOZK. Wymagana jest też duża delikatność, ponieważ zabytek może łatwo zostać uszkodzony – już teraz rdza w wielu miejscach przeżarła blachy niemal na wylot.
Nikt nie chce czyścić
Do wyczyszczenia sarkofagu nie ma chętnych. W związku z tym konserwatorzy postanowili poszukać technologii, która ułatwi im to zadanie.
– Jest pewna sprawdzona metoda laserowa, która była stosowana w pracach konserwatorskich przy Kaplicy Zygmuntowskiej i Ołtarzu Wita Stwosza. Prowadzimy obecnie rozeznanie wśród firm, które mogłyby podjąć się oczyszczenia w ten sposób sarkofagu – mówi Maciej Wilamowski, dyrektor biura SKOZK.
Na lata 2017-2019 roku SKOZK zaplanował renowację łącznie 19 wawelskich sarkofagów. Do tej pory udało się odnowić m.in. grobowce Stefana Batorego, Anny Jagiellonki i Zygmunta Augusta.
Karolina Kubowicz