Latające siekiery i szpileczki, czyli nerwowo po porażce Cracovii
„Nic nie może przecież wiecznie trwać” śpiewała Anna Jantar. Te słowa to najlepsze podsumowanie meczu Cracovii z Piastem. 13. oficjalnego pod wodzą trenera Jacka Zielińskiego. W piątek „13” okazała się pechowa, a na co dzień spokojny i mało wylewny trener wybuchnął na konferencji prasowej.
Wspaniała seria Pasów z 1949 roku, wyrównana w 3. kolejce w Bielsku Białej, czyli 12 kolejnych spotkań o stawkę bez porażki, została przerwana przez gliwickiego Piasta. Ślązacy przy ul. Kałuży namieszali nie pierwszy raz. W maju 2014 roku rozbili Cracovię 5:1 i po tym łomocie pracę stracił trener Wojciech Stawowy. Teraz nie pozwolili drużynie Zielińskiego na wyśrubowanie rekordu.
Spotkanie Zielińskiego z dziennikarzami zaczęło się jak zwykle. Kilka zdań trenera o meczu – bez fajerwerków. – Powiedzieliśmy sobie w szatni, że głowy do góry i gramy dalej. Jedna seria się skończyła, trzeba pisać następną – skomentował szkoleniowiec.
Mówił dość głośno, bo zaszwankował mikrofon w sali konferencyjnej. Później głos podnosił jeszcze bardziej, gdy odpowiadał na pytania dziennikarzy. Zwłaszcza jednego, który sugerował m.in. że za mało gra Bartosz Kapustka, a wystawiany od początku Miroslav Covilo odstaje fizycznie, bo stracił część przygotowań.
– Panowie wyciągacie zbyt pochopne wnioski. Przegrywamy pierwszy z 13 meczów, a widzę, że jest żałoba i siekiery latają w powietrzu. To ja sobie wyobrażam, co się będzie działo, jak w trzech nam nie pójdzie… – odpowiedział szkoleniowiec.
Dziennikarz Andrzej Stanowski z „Dziennika Polskiego” nie odpuszczał: – Trenerze, powiedzmy sobie szczerze, Cracovia zagrała słabo.
Zielińskiego rozsierdziło to na dobre. – Z tego powodu mamy się pochlastać i zabić kogoś w szatni? (…) Pan nas tak delikatnie szpilkuje od paru spotkań. (…) Pan myśli, że my się w szatni całowaliśmy i podrzucaliśmy? Też przeżywamy, że przegraliśmy, Nie powiedziałem, że zagraliś dobrze, ale nie dajmy się zwariować. To był dopiero czwarty mecz, liga się zaczęła. Mówi pan, że starsi zawodnicy nic nie dają. Mamy zrobić poczet z napisem „tym panom dziękujemy”? Ci doświadczeni nie przegrali 12 meczów z rzędu. Wiem, że pan robiłby po siedem zmian w każdym meczu. Ja tak nie dam rady – mówił doświadczony trener.
Pierwsza od kwietnia porażka sprawiła, że piłkarze do strefy wywiadów nie przychodzili tak chętnie, jak po ostatnich 12 meczach. Z szatni wychodzili długo. Przypomniały się czasy, gdy Cracovia wygrywała od wielkiego dzwonu i zawodnicy niechętnie rozmawiali. Jeden z dziennikarzy rzucił nawet, że szkoda, iż w Pasach nie gra już Mateusz Żytko, bo on by na pewno coś powiedział. Obrońca słynął z tego, że często tłumaczył się za kolegów po niepowodzeniach.
– Nie zdążyłem nawet dotknąć piłki, a straciliśmy po przerwie dwie bramki przez brak koncentracji. Musimy pokazać w kolejnych meczach, że to był przypadek i zagrać na takim poziomie, jak na początku – powiedział Erik Jendrisek, który pojawił się na murawie w 46. Minucie.