Łatwiej trafić, trudniej się zgubić. W Krakowie pojawią się tysiące nowych tablic z nazwami ulic
– Chcemy, by każdy mieszkaniec i turysta od razu wiedział, gdzie jest. Bez zgadywania, bez chaosu. I żeby to wszystko wyglądało spójnie – mówi Krystian Banet z Zarządu Transportu Publicznego.
Nowe nośniki pojawiają się w mieście już od kilkunastu miesięcy, ale teraz projekt przyspiesza. W czerwcu było ich ponad 2800. Do końca roku ma być ich dwa razy tyle.
Nie zaczęli od centrum
Wbrew intuicji, pierwsze nowe tablice nie pojawiły się w ścisłym centrum. Zamiast Plant i Starego Miasta, na oznakowanie jako pierwsze załapały się rejony Górki Narodowej, Prądnika Białego.
– Często było tak, że wszystko zaczyna się w centrum. Tak zrobiliśmy w przypadku pilotażu by była większość możliwość zobaczenia SIM, ale w ogólnomiejskim wdrożeniu chcieliśmy to odwrócić. Pokazać, że mieszkańcy dzielnic też są ważni. I że można od czegoś innego zacząć – tłumaczy przedstawiciel Zarządu Transportu Publicznego.
Nowe tabliczki z nazwami ulic najpierw pojawił się tam, gdzie były świeżo zakończone inwestycje drogowe (Trasa Wolbromska, przebudowana Al. 29 Listopada czy linia tramwajowa na Górkę Narodową) i mieszkaniowe. Nowe ulice potrzebowały nazw, a mieszkańcy – wskazówek.
Kraków robi to sam
Za cały projekt odpowiada zespół ZTP. Nie ma zleceń na zewnątrz. Nie ma konkursów. – Sami projektujemy, sami planujemy, sami składamy. To mało spotykane w instytucjach miejskich, ale u nas się udało – mówi Krystian Banet. – Mamy grafików, ludzi od systemu informacji geograficznej, ludzi z pasją.
Zespół pod jego kierunkiem przygotowuje nie tylko układ tablic, ale też całą identyfikację wizualną. Dbają o krój czcionki, kerning (dopasowanie odstępów między literami dla lepszej czytelności i wyglądu tekstu), interpunkcję, a nawet o to, czy nazwiska są zapisane z odpowiednim skrótem. – Na poważnie skonsultowaliśmy się z Radą Języka Polskiego. Chcieliśmy mieć pewność, że wszystko będzie zgodne z zasadami – podkreśla Banet.
To dzięki temu z tablic znikają nieczytelne skróty, zdublowane inicjały czy losowo używane małe i wielkie litery. Wszystko ma być proste, przejrzyste i zgodne z tym, co na mapie i w rzeczywistości.
Kozłówek czy Kozłówka?
Jednym z tematów, który wracał w rozmowach z mieszkańcami, były nazwy osiedli. Na przykład Kozłówek – a właściwie: Kozłówka. – W dokumentach zawsze była „Kozłówka”. Tak samo na tabliczkach ulic, w nazwie spółdzielni. Po prostu ludzie przyjęli inną wersję – tłumaczy Banet. – Nie zmieniamy nic na siłę, ale porządkujemy zgodnie z rzeczywistością.
Tak samo z „Nowym Światem”. Dla wielu brzmiało to jak zapożyczenie z Warszawy. A to żadna nowość – tylko dawna nazwa katastralna. Łatwo możemy znaleźć tabliczki, które funkcjonowały już w XIX wieku. – Jak ktoś dobrze poszuka, znajdzie jeszcze na kamienicach stare, cynowe tabliczki z tą nazwą – dodaje.
Estetyka
SIM to nie tylko informacja, ale też porządek w przestrzeni. Miasto pozbywa się dziesiątek różnych, przypadkowych oznaczeń. – Przez lata było jak kto chciał. Każda tabliczka inna, czcionka z czterech różnych epok, skróty według uznania – mówi Banet.
Nowe oznaczenia są jednolite – od tablic z nazwami ulic, przez tablice z numerami porządkowymi nieruchomości, po oznaczenia kierunkowe. Wszystkie są utrzymane w jednej stylistyce. Kremowe czy brązowe tła, czytelne litery, brak zbędnych ozdobników.
– Uporządkowaliśmy też system skrótów, zapisu tytułów, nazw mostów czy rond. Wszystko wielką literą, tak jak od 2026 roku zaleca Rada Języka Polskiego. My to robimy już teraz – zaznacza.
Tablice w całym mieście
Do końca 2025 roku w Krakowie ma być ponad sześć tysięcy nośników SIM. Już teraz powstają kolejne adresówki – ponad 1,8 tys. tablic pojawi się jeszcze w tym roku tylko na miejskich budynkach. Oprócz tego będą drogowskazy piesze (w 2026 roku), rowerowe i drogowe, tablice strefowe oraz regulaminy parków.
ZTP szykuje ujednolicone tabliczki z regulaminami dla wszystkich placów zabaw i wybiegów dla psów. – Zależy nam, by nawet taka rzecz jak zakaz palenia czy godziny otwarcia była spójna z tym, co mieszkańcy widzą w SIM-ie – mówi Banet.
Rowerzyści i piesi
Już w sierpniu mają się pojawić pierwsze elementy nowego oznakowania dla rowerzystów. – Zaczynamy od jednej trasy, testowo. Chcemy zobaczyć, co działa, a co trzeba poprawić – tłumaczy Banet.
W 2026 roku dołączy też warstwa piesza. W przestrzeni pojawią się totemy z mapami, punkty informacyjne i oznaczenia węzłów komunikacyjnych. – Projektujemy to sami, testujemy w terenie. Dobieramy wielkość liter, układ, nawet kolor tła – podkreśla Banet.
Nie będzie szklanych gablot. – Zrezygnowaliśmy z nich ze względów praktycznych. Stawiamy na metalowe, eleganckie totemy. Łatwiejsze w utrzymaniu i bardziej odporne na wandalizm – przyznaje.
Cmentarze też z planem
Nowością w SIM-ie będą tzw. cmentarzówki – schematy i oznaczenia na krakowskich nekropoliach. Pierwszy testowy nośnik został wdrożony na Cmentarzu Podgórskim jeszcze przed Wszystkimi Świętymi w 2024 roku. – Chcemy pokazać, że takie miejsca też zasługują na porządek i przejrzystość. A to wszystko w uzgodnieniu z Głównym Architektem Miasta – mówi Banet.
W kolejnych miesiącach SIM obejmie też Rakowice, Grębałów i Prądnik Czerwony. Powstaną plany kwater i regulaminy.
Będzie lepiej?
Banet nie ukrywa, że Kraków ma szansę być jednym z najlepiej oznakowanych miast w Polsce. – Dostajemy sygnały z innych miast, że patrzą, jak to robimy. I trochę nam zazdroszczą – mówi z uśmiechem.
A dla mieszkańców? – To przede wszystkim codzienna wygoda. Łatwiej się poruszać, łatwiej trafić, łatwiej się odnaleźć. I po prostu – milej się patrzy – dodaje.