Łatwo obiecać, trudniej zrobić. Prezydent Aleksander Miszalski zderzył się z rzeczywistością
„Nikt ci tyle nie da, ile ja obiecam” – to hasło powraca przy okazji każdych wyborów. Dziś znów jest aktualne. Właśnie trwa kampania przed wyborami na prezydenta Polski, których przeprowadzenie marszałek Sejmu Szymon Hołownia zarządził na 18 maja (ewentualna druga tura odbędzie się 1 czerwca).
Jego zdaniem w kampanii każdy kandydat stawia sobie bardzo wysoko poprzeczkę i potem w czasie kadencji stara się zrealizować wszystkie obietnice. – Prezydent Miszalski nie należy w tej materii do wyjątku i bardzo ambitnie podszedł do tematu swojej prezydentury w Krakowie. Większość złożonych obietnic w zupełności zależała od woli ich realizacji przez prezydenta, jednak były również takie, gdzie konieczna była dobra wola innych instytucji lub organów państwa. W tych sytuacjach wymagamy od prezydenta, by wykorzystał wszystkie narzędzia prawne, które mu przysługują, w celu realizacji obietnicy, pomimo braku pewności jej realizacji – kwituje radny.
Rzeczniczka prasowa prezydenta Joanna Krzemińska komentuje: – „Zderzenie się z rzeczywistością”, jak to nazywa pan redaktor, czy też konfrontacja z realiami, nie zmienia wartości, które przyświecają panu prezydentowi i jego zespołowi od początku kadencji, ale motywuje do szukania skutecznych rozwiązań, które czasem wymagają więcej czasu i wysiłku niż zakładaliśmy.
I zapewnia, że na razie w kwestii budowy metra w Krakowie panuje duża determinacja. – Jest nadzieja, że uda się utrzymać zakładany harmonogram, który określał rozpoczęcie prac budowlanych na przełomie 2028 i 2029 roku – kwituje.