Legia przybiła Wiśle „piątkę”!

Bramkarz Wisły przed meczem przekonywał, że piłkarze nie jadą zwiedzać stolicy. Jednak po meczu zawodnikom z Krakowa przydałaby się chyba mapa Warszawy, bo ewidentnie nie wiedzieli gdzie się znajdują. Po jednostronnym spotkaniu, Legia rozbiła Wisłę aż 5:0 i pewnie zmierza po obronę mistrzowskiego tytułu.

 

Początek spotkania o dziwo był bardzo wyrównany. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili nawet goście, ale dośrodkowania Sarkiego nie wykorzystał Paweł Brożek. Chwilę później wojskowi mogli wyjść na prowadzenie, ale Żyro w sytuacji sam na sam posłał piłkę obok słupka. W 9 minucie ten sam zawodnik jeszcze raz dośrodkowaniem próbował zaskoczyć bramkarza Wisły, ale Miśkiewicz sparował piłkę poza pole gry. W grze Białej Gwiazdy można było dostrzec niezgranie obrony. Bez swojego lidera Głowackiego, młodzi zawodnicy tacy jak Czekaj czy Nalepa popełniali sporo prostych błędów.



Knockdown w wykonaniu Legii

 

Mimo to 20 minuta przyniosła wyśmienitą okazję dla wiślaków. Prawą stroną urwał się Guerrier, przytomnie odegrał w pole karne do Stlicia. Bośniak podbił sobie piłkę i huknął z prostego podbicia, ale trafił tylko w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Kuciaka. W odpowiedzi Vrdoljak zagrał długie podanie do Żyry. Ten, korzystając z niefrasobliwości obrońców Wisły, przyjął futbolówkę na lewą nogę i nie dał szans Miśkiewiczowi. Nie podłamało to gości, którzy starali odgryźć się liderowi T-Mobile Ekstraklasy. W 33 minucie Guerrier znalazł się sam przed Kuciakiem i zdobył gola, lecz sędzia Frankowski zagwizdał pozycję spaloną. Dwie minuty później Legia podwyższyła wynik na 2:0. Bereszyński wrzucił piłkę w pole karne, próbował przewrotką uderzać Duda. Futbolówka trafiła ostatecznie do Kucharczyka, a ten z najbliższej odległości pokonał Miśkiewicza. Wojskowi jeszcze przed przerwą dobili Wisłę. Po rzucie rożnym niepilnowany Jodłowiec wyskoczył najwyżej w polu karnym i po raz trzeci pokonał krakowskiego golkipera.

Raz, dwa, trzy… mało

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Legia punktowała bezradną Wisłę, raz po raz tworząc groźne sytuacje pod bramką Miśkiewicza. Zresztą, gdyby nie wspomniany zawodnik Białej Gwiazdy, wynik mógł być zdecydowanie wyższy. Najbliżej strzelenia czwartej bramki w 56 minucie był Żyro po składnej akcji z Radoviciem, ale kapitalnie wyciągnął się golkiper wiślaków. Co nie udało się wcześniej pomocnikowi Legii, udało się w 59 minucie obrońcy stołecznego zespołu. Swój udział w tym golu znów miał Żyro, który dośrodkował w pole karne, a na 4:0 pięknym strzałem „szczupakiem” gola zdobył Dossa Junior. W 65 minucie Wisła oddała pierwszy groźny strzał z dystansu, a jego autorem był Chrapek.

Jak dzieci we mgle

Obrona Wisły przypominała dosłownie błąkające się we mgle dzieci. W 69 minucie Duda ośmieszył Czekaja, wręcz wkręcił go w ziemię, ale jego strzał był minimalnie niecelny. Dopiero w 70 minucie sympatycy Wisły doczekali się pierwszego celnego strzału na bramkę Legii. Uderzenie Stilicia bez trudu wybronił jednak Kuciak. Na dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem, dzieła zniszczenia dokonał Saganowski, który po zgraniu głową od Radovicia pokonał wychodzącego z bramki Miśkiewicza. Jednak jeśli ktoś spodziewał się, że wojskowi spuścili z tonu, był w błędzie. Jeszcze w doliczonym czasie gry Pinto znalazł się sam przed bramką Wisły, a piłkę z linii bramkowej wybił w ostatniej chwili Burliga.

Demony wiosny powróciły, a czar jednego udanego meczu prysł. Wisła wraca z Warszawy z bagażem pięciu bramek. Legia natomiast jest już na ostatniej prostej do obrony mistrzowskiego tytułu.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 5:0 (2:0)

1:0 Michał Żyro 20 min

2:0 Michał Kucharczyk 36 min

3:0 Tomasz Jodłowiec 44 min

4:0 Dossa Junior 59 min

5:0 Marek Saganowski 79 min

Żółte kartki: Dossa, Nalepa

Legia: Dusan Kuciak - Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Dossa Junior, Tomasz Brzyski - Michał Żyro, Ivica Vrdoljak, Tomasz Jodłowiec, Michał Kucharczyk - Ondrej Duda - Miroslav Radović

Wisła: Michał Miśkiewicz - Łukasz Burliga, Michał Czekaj, Michał Nalepa, Dariusz Dudka - Michał Chrapek, Ostroja Stjepanović - Emmanuel Sarki, Semir Stilić, Wilde-Donald Guerrier - Paweł Brożek

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Widzów: 26 403