Lekcja pokory
– Nie możemy być zadowoleni. Stracona w ostatniej minucie bramka niech będzie dla nas kubłem zimnej wody przed derbami – mówił po remisie z Wisłą Płock Maciej Sadlok, obrońca Białej Gwiazdy.
Trener Artur Skowronek uczulał, że płocczanie po stałych fragmentach zdobyli w tym sezonie ponad połowę bramek. Że Dominik Furman to serce zespołu z idealnie ułożoną prawą stopą. Mimo to w piątej minucie doliczonego czasu gry Maciej Sadlok sfaulował rywala przy linii bocznej. Pomocnik ustawił sobie piłkę i posłał ją na głowę Alana Urygi.
– Bardzo się ucieszyłem, bo strzeliłem bramkę na wagę remisu, do tego w doliczonym czasie. Postanowiłem jednak tego nie okazywać ze względu na szacunek do Wisły Kraków – mówił Alan Uryga.
Środkowy obrońca został pogoniony z Reymonta, gdy za formę piłkarzy odpowiadał trener z Hiszpanii, a prezesem była osoba, której nazwisko dziś musimy skracać do litery S. O klubie, w którym wypłynął na szerokie wody, cały czas pamięta.
– Nie bieżąco rozmawiam z zawodnikami Wisły. Od środka wiem, co się dzieje. We wtorek gramy swój mecz o 18, więc po nim będę oglądać derby Krakowa – zapewnia.
Cienka granica
Biała Gwiazda straciła pierwsze punkty i bramki w tym roku. Choć dobrze zaczynała obie połowy, nie potrafiła dyktować warunków. – Nie możemy być zadowoleni, ale pamiętajmy, że cały czas nie przegraliśmy. Remis nikogo nie krzywdzi. Stracona w ostatniej minucie bramka niech będzie dla nas kubłem zimnej wody przed derbami– mówi Maciej Sadlok.
Planem Artura Skowronka była eksplozja formy na start wiosennej batalii. Przyszła zgodnie z planem, a za nią wygrane z Jagiellonią, Zagłębiem i Koroną. Lewy obrońca nie uważa, że dyspozycja zespołu zaczyna być teraz nieco chwiejna.
A trener Skowronek szanuje punkt. – W sobotę nauczyliśmy się więcej pokory. Doświadczyliśmy w 95. minucie, jak cienka jest granica między zwycięstwem a remisem – podkreśla.